Reklama

Armia dzieci

Niedziela Ogólnopolska 17/2012, str. 20-21

O. Maciej Jaworski OCD

Wiosna na sawannie

Wiosna na sawannie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie bawią się lalką, misiem czy w wojnę. Ich inicjacja to często zabijanie własnych rodziców. Z wyglądu i wieku to jeszcze dzieci, z bestialskich czynów - maszyny do zabijania, z wykarczowanym sumieniem, służące w Armii Oporu Pana Josepha Kony’ego, zbrodniarza wojennego w Ugandzie (wschodnia Afryka). Jaka jest dziś sytuacja w regionie północnej Ugandy?

„Kony2012”

Kampanię informacyjną „Kony2012” w ciągu jednego miesiąca obejrzało w Internecie ok. 80 mln ludzi z całego świata. Jej głównym celem jest schwytanie Kony’ego jeszcze w tym roku. „Kony2012” jest międzynarodową kampanią zapoczątkowaną przez Invisible Children Inc. Jej celem jest powstrzymanie terroru Josepha Kony’ego oraz jego Armii Oporu Pana. Kampania, poprzez nagłośnienie przestępstw ugandyjskich zbrodniarzy, pragnie doprowadzić do ich schwytania i poddania wymiarowi sprawiedliwości.
W nocy z 20 na 21 kwietnia organizatorzy i ochotnicy planują rozlepić tysiące plakatów promujących akcję w największych miastach świata.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Maszyny do zadawania cierpienia

Reklama

Dlaczego właśnie w Ugandzie przez 20 lat toczyła się okrutna bratobójcza wojna? Wszystko zaczęło się od Josepha Kony’ego, urodzonego w 1963 r. W dzieciństwie Josepha nic nie zapowiadało przyszłej tragedii - jako dziecko był gorliwym ministrantem, synem żarliwego katolika. Przed ukończeniem szkoły zamieszkał u swego starszego brata, czarownika. Bardzo spodobały mu się tajemnicze i okultystyczne obrzędy, które uformowały jego duchowość. Pod ich wpływem zorganizował swoją armię - słynną Armię Oporu Pana.
Z początku Kony w swym duchowym uniesieniu nauczał w oparciu o Stary Testament i toczył partyzancką wojnę o przywrócenie Dekalogu do polityki w Ugandzie. Kolejny raz ktoś zwrócił się przeciwko Kampali (stolica i największe miasto Ugandy), by odzyskać utracony honor Acholi (plemię zamieszkujące terytorium w północnej Ugandzie). Rząd centralny z Kampali mianował ministra do spraw regionu rezydującego na Północy, minister zorganizował zbrojną ochronę wiosek przeciwko napadom po żywność. Ludzie skłonili się ku prezydentowi, Joseph Kony poczuł się zdradzony przez swoich i zaprzysiągł im zemstę.
W roku 1992 miały miejsce pierwsze napady na szkoły średnie w Gulu. Pierwsze 44 porwane dziewczynki stały się seksualnymi niewolnicami partyzantów. Z porwanymi dziewczętami partyzanci mieli wznowić istnienie czystej rasy Acholi. Sam przywódca ma 50 żon i 250 dzieci. Kolejnym etapem rozwoju barbarzyństwa było porywanie dziesięcioletnich chłopców, by uformować z nich prawdziwą, wierną ideałom armię. Często pierwszą inicjacją było zabicie własnej matki lub ojca. Chłopcy, zmuszani pod groźbą okrutnych tortur, przekraczali niewidzialną granicę sumienia. Stawali się maszynami do zadawania cierpienia, najwierniejszymi wykonawcami obłąkańczych rozkazów mistrza.
Nową religią stało się okrucieństwo. Nowym ideałem - sprawianie bólu, by się nim ekscytować. Kony znajduje sojusznika w Sudanie Północnym, w muzułmańskim rządzie Chartumu. W zamian za osłabianie rządu w Ugandzie dostaje broń i pieniądze. Wdzięczny za pomoc, wprowadza muzułmańskie elementy do codziennych praktyk swojej armii. Piątek staje się dniem świętym, sam Kony przyjmuje imię Mahomet, a okrzykiem wojennym staje się „Allah akbar”.

„Ptaszki Maryi”

Podczas niedzielnej Mszy św. dla dzieci w Kitgum ministranci i dziewczynki tworzą dziecięcą grupę o wdzięcznej nazwie „Mary’s Birds” - Ptaszki Maryi. Trudno pojąć, że tutaj, w Afryce, dziecko nie kojarzy się li tylko z niewinnością, ale także, a może przede wszystkim, z agresją i okrucieństwem. Młodociani agresorzy są pierwszymi ofiarami szatańskiego systemu rekrutacji dzieci do armii.
Część z tych dzieci to owoce wojennej przemocy seksualnej. Najmłodsze nie zadają sobie jeszcze trudnych pytań: „Kto jest moim ojcem i dlaczego jest ode mnie starszy tylko o 15 lat?”. Pytanie o tożsamość będzie pytaniem kryzysowym w tym regionie: „Kim jestem, skąd pochodzę, gdzie jest mój ojciec?”.
Niewinne twarze ministrantów wpatrujących się w celebransa przywodzą na myśl fakt, że 25 lat temu chłopiec Joseph Kony też tutaj służył do Mszy św. Klękał przed ołtarzem, a teraz wszyscy ze strachu klękają przed nim i proszą o łaskę…
Lira, Gulu, Kitgum - miasteczka jak wiele innych w Afryce. Warto podkreślić, że ten teren żyje teraz w pokoju od 6 lat, obraz dzisiejszej Afryki to obraz mozolnego powrotu do normalności. O godz. 18.30, kiedy mija się kościół, widać ludzi stojących na zewnątrz. To nie jest zjawisko takie jak w Polsce, gdzie taki widok nikogo nie dziwi. Tutaj ludzie stoją na zewnątrz nie dlatego, że tak lubią, tylko z bardziej banalnego powodu: kościoły są zbyt małe wobec duchowych potrzeb uciemiężonych wojną ludzi.
Po południu młodzież spotyka się w cieniu wielkich drzew na młodzieńcze pogaduszki. Dziewczyny spacerują w wysokich trawach sawanny, trzymając się za ręce, chłopcy grają w plecioną piłkę przy zniszczonej szkole, mężczyźni piją i grają w warcaby, kobiety przed chatami przygotowują wieczorną wieczerzę. Przy stopniowo odnawianych lepiankach pasą się kozy, biegają kilkuletni chłopcy, wolno przechadza się bydło - powoli wraca normalność.
Wszędzie widać dziesięcioletnie dzieci, małych handlarzy, którzy po szkole pracują, mały chłopiec sprzedaje nocne lampki, ręczne latarki na baterie.

Pokój - niedoceniany dar

Pokój jest niedocenianym darem dla tych, którzy się do niego przyzwyczaili. Czy rzeczywiście wszystko wróciło do normy? Jeszcze kilka lat temu 2 mln ludzi z tego terenu żyło w obozach bezpieczeństwa, opuszczając swoje domostwa dobrowolnie. Dziś zostały po nich place, niedopalone namioty, osmalone budynki dla szefostwa. Ludzie mieszkają już w niewiele lepszych, ale własnych lepiankach, na swojej ziemi, dorabiając się na nowo swojego bydła.
Przy parafiach w diecezji Lira i Gulu działa ok. 400 grup wsparcia. Komuś musi przecież opowiedzieć o swoim cierpieniu matka zgwałcona przez własnego syna, dziewczyna torturowana przez swojego starszego brata. Mężczyźni pomocy nie szukają, po prostu piją. Jak poradzić sobie z cierpieniem niezrozumienia: co się stało z moim synem? Był dobrym chłopcem, a stał się rzeźnikiem swojej rodziny...
Terapia jest synonimem pomocy nieletnim w wychodzeniu z doświadczenia porwania do Armii Oporu Pana. W znanym kwestionariuszu, dawanym do wypełnienia nowym mieszkańcom ośrodka w Lirze dla dzieci zbiegów z Armii pojawiają się wiele mówiące pytania: Czy zmuszano cię, byś zabił któregoś z krewnych? Czy zmuszano cię, byś odrąbywał ludziom maczetą ręce lub nogi? Czy zmuszano cię, byś wydłubywał ludziom oczy? Czy zmuszano cię, byś gwałcił kobiety? Czy zmuszano cię, byś palił ludzi żywcem?
Podczas 20-letniej historii Armii Oporu Pana doliczono się 66 tys. porwanych dzieci. Przy przywódcy w partyzantce pozostaje wciąż ok. tysiąca dzieci-żołnierzy, teraz już dorosłych rzeźników. Przez ośrodki terapeutyczne przeszło ok. 20 tys. tych, którym udało się uciec. Gdzie podziała się reszta? Najprawdopodobniej porwane dzieci zostały sprzedane na wojnę do Sudanu, jako niewolnicy albo nieletnie prostytutki. Armia opuściła tereny Ugandy kilka lat temu. Osłabiona, bazuje dziś na terenach Kongo, Centralnej Afryki i Sudanu. Nie można pozostać obojętnym wobec tego, co dzieje się w Afryce, wobec naszych braci w wierze: dzisiejsza Uganda jest przecież w 70 procentach krajem chrześcijańskim.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Agnieszka i Wojciech Amaro: Powołanie misyjne można realizować także poprzez wsparcie drugiego człowieka

2026-10-14 12:46

[ TEMATY ]

Wojciech Modest Amaro

Mat.prasowy FESTIWAL ŻYCIA

Wojciech Modest Amaro

Wojciech Modest Amaro

- Nie wykręcajmy się, mówiąc: „To nie jest dla mnie”. Misja jest dla ciebie - powiedział ks. dr Maciej Będziński, dyrektor krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych, podczas konferencji prasowej zorganizowanej 14 października w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie. W najbliższą niedzielę, 18 października, Kościół będzie obchodził 100. Światowy Dzień Misyjny pod hasłem „Jedno w Chrystusie, zjednoczeni w misji”. W ciągu ostatniej dekady z Polski przekazano na misje ponad 11,5 mln dolarów.

Otwierając konferencję, rzecznik KEP ks. Leszek Gęsiak SJ przypomniał, że Światowy Dzień Misyjny został ustanowiony 14 kwietnia 1926 r. przez papieża Piusa XI. Obchodzona w tym roku 18 października Niedziela Misyjna rozpocznie w Polsce Tydzień Misyjny. Jest ona świętem patronalnym Papieskich Dzieł Misyjnych oraz dniem solidarności Kościoła z misjonarzami pracującymi na całym świecie. Ks. Gęsiak zachęcił do modlitwy w ich intencji oraz materialnego wspierania działalności misyjnej.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Śledztwo ws. pożaru na terenie sanockiego skansenu: przyczyną nie była usterka instalacji elektrycznej

2026-10-14 11:16

[ TEMATY ]

pożar

Sanok

Ochotnicza Straż Pożarna w Zarszynie

Pożar drewnianego kościoła w Sanoku

Pożar drewnianego kościoła w Sanoku

Prokuratura Okręgowa w Krośnie nadzoruje śledztwo w sprawie pożaru, do którego doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 roku na terenie Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.

Postępowanie przygotowawcze zostało wszczęte w kierunku przestępstwa z art. 163 § 1 pkt 1 kk, tj. w sprawie sprowadzenia zdarzenia, które zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać pożaru.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję