Reklama

Świat

Zmartwychwstały „na śmietniku”

Media kazachskie, pisząc o katolickim kościele w Kokczetawie, użyły spektakularnego tytułu „Jezus na śmietniku”. Faktycznie, polscy księża i potomkowie dawnych zesłańców syberyjskich swój piękny kościół pw. św. Antoniego Padewskiego w 130-tysięcznym Kokczetawie w Kazachstanie - budowali dosłownie na miejskim śmietniku. Dzisiaj kościół służy katolikom, zaglądają tam prawosławni, a liturgia Wielkiego Tygodnia i Świąt Wielkanocnych skupia jak w soczewce wiarę przekazaną przez dziadów i pradziadów, niepowtarzalny klimat polskich świąt. I radość, że oto mają wymarzony polski kościół, że przetrwali. - Nikt nie chce oddać krzyża niesionego podczas Drogi Krzyżowej, a jest ciężki, brzozowy - mówi ks. Wojciech Skorupa, proboszcz parafii, kapłan diecezji kieleckiej, od 2011 r. w Kazachstanie

Niedziela Ogólnopolska 15/2013, str. 48-49

[ TEMATY ]

Kazachstan

ARCHIWUM AUTORKI

Potomkowie Polaków z Kazachstanu

Potomkowie Polaków z Kazachstanu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Kokczetawie są 3 meczety (czwarty w budowie), jest prawosławna cerkiew. Katolicy w Kazachstanie wiarę przechowywali w rodzinach i w sercach. Przez całe lata otrzymanie sakramentów łączyło się z pokonywaniem odległości kilkuset kilometrów.

Diecezja kielecka - aż po Kokczetaw

Ks. Wojciech Skorupa odwiedza dzisiaj po kolędzie 50 rodzin. U pani Marii na stole stoi zawsze drewniany krzyż, ten sam, który jej mama przywiozła ze sobą z Polski w 1936 r. Nie zabrała pierzyny, ubrań, ulubionych filiżanek, zabrała krzyż. Tym krzyżem chrzciła swoje dzieci, temu krzyżowi powierzała ogromnie trudne życie, bóle i radości, z tym krzyżem doczekała się kościoła w Kokczetawie. Dzisiaj bierze serię chemii - i też, każdego dnia, patrzy na ten blisko stuletni krzyż… - Tacy są moi parafianie - ks. Wojciech ma w zanadrzu dużo wzruszających opowieści o Polakach, którzy chcąc nie chcąc, zapuszczali korzenie na „nieludzkiej ziemi”. Jak chlebem, którego tak często nie mieli, karmili się wspomnieniami Polski i wyuczonym w ojczyźnie pacierzem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Początki kościoła katolickiego w Kokczetawie to lata 90. XX wieku i obecność tam kapłana diecezji kieleckiej - ks. Zygmunta Kwiecińskiego. Najpierw karkołomne starania o pozwolenia, w 1992 r. - fundamenty i mianowanie proboszcza, w 1994 r. - przykryte piwnice i wytynkowane jedno pomieszczenie („komnata”, mówi proboszcz) - było już miejsce na modlitwę. Wcześniej Polacy tułali się po prywatnych domach, aby wspólnie odmówić Różaniec. Radość była więc niesamowita - rzeczywiście będzie kościół, zbudujemy go! Pierwsza Msza św., jaka została tu odprawiona, to Pasterka w 1994 r.; budowa szła, z wielkim wyczuciem i oddaniem nadzorował ją architekt Wiktor Iwanicki. Kościół był w przeważającej części zbudowany z ofiar diecezji kieleckiej (symbole miasta CK - zostały uwiecznione w świątyni), stąd, jak podkreśla ks. Skorupa, diecezja kielecka sięga aż po Kazachstan, 4 tys. km od Kielc. Parafianie, wdzięczni wtedy i teraz za pomoc, pamiętają w modlitwie o mieszkańcach diecezji kieleckiej.

- A jak było z tym śmietnikiem? Wtedy, gdy prowadzono starania o budowę, działka była nieatrakcyjna, nieciekawe miejsce koło szpitala wojewódzkiego z dzikim, miejskim śmietnikiem - opowiada ks. Skorupa. I było tak, że jedni sprzątali teren pod planowany kościół, a drudzy wciąż wyrzucali tam śmieci. - Wierzę, że Jezus wybrał sobie to miejsce - uważa proboszcz. Dzisiaj wydaje się ono być wymarzone, z myślą nie tylko o parafianach, bo zamieszkały tutaj Chrystus niesie ulgę w cierpieniu pacjentom ze szpitala, bo zaglądają prawosławni, bo zatrzymują na nim swój wzrok (niektórzy żegnają się) pasażerowie autobusów. „Jezus na śmieciach” - pisała prasa. Dla Polaków to cud. Jak Zmartwychwstanie.

„Nikomu nie jesteśmy potrzebni…”

Reklama

Pan Józef powiedział kiedyś w rozmowie z księdzem: - „Nikomu nie jesteśmy potrzebni”. Polska o nich zapomniała, rodziny powymierały lub więzi się rozluźniły; wrócić do ojczyzny - ale z czego tam żyć, jak pracować, jak nadrobić stracone lata, braki w wykształceniu, we współczesnej polszczyźnie? Ewentualne sprowadzenie ich do kraju, to zapewne zadanie dla ekipy rządzącej i zorganizowane działania systemowe, ale na razie nikt nie zawraca sobie głowy potomkami dawnych zesłańców. A tutaj? Kazachowie są u siebie, mają pierwszeństwo w edukacji, w wyścigu do średnich i dobrych stanowisk. Starsi z Polaków nie zawsze dobrze władają językiem. Urzędowy to kazachski, jest on naprzemiennie używany z wciąż powszechnie stosowanym rosyjskim. Młodzi Kazachowie i Polacy nieźle posługują się angielskim. Kazachstan odzyskał niepodległość 21 lat temu, buduje swoją tożsamość - na ile jest w nim miejsce dla Polaków…? Kazachstan jest państwem świeckim o wzrastającej liczbie ateistów; pod względem wyznaniowym dominuje islam (60 proc.). Kraj zamieszkuje 16 mln ludzi na powierzchni ok. 9 razy większej niż Polska. - Generalnie Kazachowie są nam życzliwi, ale trudno się dziwić, że w coraz trudniejszej sytuacji gospodarczej, w narastającej drożyźnie (średnia płaca to 750-800 zł, 1 kg wieprzowiny - ok. 23 zł), preferują swoich obywateli - wyjaśnia ks. Skorupa. Produkcja cegły w Kokczetawie, drobny handel - tym głównie zajmują się Polacy, ale młodym, ambitnym jest tutaj coraz trudniej. - Modlimy się za nich, modlimy się, aby utrzymać tę naszą piękną świątynię - mówi proboszcz.

Jego parafia w Kokczetawie liczy ok. 300 osób i nie są to wyłącznie Polacy, sporo rodzin powstało w wyniku małżeństw mieszanych. - W samym Kokczetawie doliczono się 130 narodowości, a jedna z moich parafianek ma ich w rodzinie aż 8 - opowiada ks. Wojciech Skorupa.

Początki, czyli misja i spowiedź w ziemniakach

Reklama

Ks. Wojciech był jeszcze klerykiem w kieleckim seminarium, gdy padła propozycja, by jechać na święcenia diakonatu Denisa Żółteckiego z Kokczetawu (obecnie jako ksiądz diecezji kieleckiej pracuje w podkieleckich Daleszycach, bo diecezja kielecka doczekała się powołania w Kazachstanie). Był 2004 r., pojechali w czterech z niezastąpionym ks. Zygmuntem Kwiecińskim. - On dla mnie to ojciec duchowy - tak o ks. Kwiecińskim mówi ks. Wojciech Skorupa. Bo to właśnie w jego rodzinnych Kijach ks. Kwieciński jako prefekt uczył ówczesnego ministranta sumiennej służby przy ołtarzu, a potem podczas urlopów opowiadał o swej pracy misyjnej. Śp. ks. Czesław Pawelec, proboszcz w Kijach, w każdy piątek odprawiał Mszę św. w intencji Kokczetawu. Kije wspierały też materialnie parafię w Kazachstanie. - Ja w tym wszystkim dorastałem, ks. Kwieciński to mój wzór, więc z ogromnym entuzjazmem wyruszyłem wtedy w 2004 r. na wyprawę do znanego z opowiadań, ale tak egzotycznego kraju - powie dzisiaj. Wrażenia? Ogromne. Weźmy np. Oziornoje. Typowa, polska wieś. Nareszcie język polski, choć nieco z innej epoki, ale jak swojsko brzmi po rosyjskim! I jak wspaniałe jest sanktuarium Matki Bożej Pokoju, budowane z determinacją, jako znak widomego cudu i zmiłowania Bożego nad zesłańcami. Tutaj w 1936 r. wysadzano ich na pustkowiu w samym sercu srogiej zimy. Głodowali, umierali, jak muchy, najpierw dzieci i starcy. Gdy zima nieco zelżała i topniały śniegi, woda utworzyła sztuczne jeziora, w których nagle zaczęły pluskać się ryby - zbawienny pokarm dla zesłańców. Przeżyli. Zostali. Zbudowali Oziornoje i sanktuarium.

To i inne miejsca kusiły młodego księdza, by jeszcze raz tam pojechać. Udało się w 2006 r. (z Koinonią św. Pawła). Tamtejszy abp Tomasz Peta skierował go do polskiej parafii Kamyszynka - była okazja do bezpośredniego „wejścia” w duszpasterstwo, choć rosyjski wciąż stanowił barierę. Rodacy po polsku, owszem, rozumieli, ale niewiele mówili… W 2007 r. podczas kolejnej wyprawy abp Peta wysłał go do Szortand, gdzie chwilowo nie było księdza. Praca, przy pomocy sióstr zakonnych, okazała się wyczerpująca i ciekawa. Jeździli do znacznie oddalonych wiosek, ksiądz poznawał kraj, udzielał sakramentów. - Będzie spowiedź w ziemniakach - uprzedza siostra. W ziemniakach…? A tu siedzi sobie na stołeczku babuleńka i piele zagony ziemniaków. Nogi ma chore - stąd ten stołeczek, w zawieszonym na szyi woreczku ma prowiant, ale najbardziej potrzebuje sakramentu pokuty. Jest więc „spowiedź w ziemniakach”.

Tego typu sytuacje utwierdzały młodego księdza w przekonaniu, że istotnie jest w Kazachstanie potrzebny. Swoje plany i marzenia ks. Skorupa przedstawił biskupowi kieleckiemu Kazimierzowi Ryczanowi. Zrealizowały się one po 4 latach, które wypełniła praca w kieleckim sanktuarium Miłosierdzia Bożego. - Jestem ogromnie wdzięczny Księdzu Biskupowi, że dzięki jego decyzji mogłem spożytkować dany mi czas na praktyczną naukę duszpasterstwa - mówi.

Reklama

Do Kokczetawu wyjechał w sierpniu 2011 r. Funkcję proboszcza parafii pw. św. Antoniego Padewskiego objął po ks. Jerzym Ziai, który parafią, jako kolejny proboszcz po ks. Kwiecińskim, kierował przez 11 lat.

Polska Wielkanoc

Przeszczepiona, pamiętana przez kolejne pokolenia polska tradycja determinuje czas Wielkiego Postu, Wielkiego Tygodnia i świąt. Były więc: przeżyta pokutnie Środa Popielcowa, licznie uczęszczane nabożeństwa Drogi Krzyżowej, Niedziela Palmowa z procesją i własnoręcznie przygotowanymi palmami. W Wielki Czwartek w tym roku odbyło się symboliczne umywanie nóg, a także czuwanie z Panem Jezusem; była przejmująca liturgia Wielkiego Piątku; a potem - przygotowanie ognia, święcenie wody i wspaniała liturgia Wielkiej Soboty. Zgodnie z polską tradycją, parafianie od św. Antoniego święcą pokarmy, w tym tutejszą smakowitą bułkę pszenną. Rezurekcja jest dopiero o 8 rano, bo wcześniej nie kursuje autobus - w Kokczetawie jest to przecież zwyczajny niedzielny poranek. W przygotowanie świąt angażują się chóry - młodzieżowy i parafialny, scholka, a także siostry z 3 zgromadzeń: Od Biednego Młodzieńca Jezusa, ze Wspólnoty Błogosławieństw i od Sióstr Matki Bożej Misji. W duszpasterstwie proboszczowi pomaga neoprezbiter Dymitri Biernikow.

* * *

Kazachstan to kraj piękny i rozległy, o zmiennych krajobrazach. Brzozy, sosny, kilometry pól zasianych pszenicą to obrazek z północy, z okolic mniej więcej Kokczetawu. Im bliżej Astany - w stronę południa, drzew ubywa, klimat staje się bardziej suchy. Równo, coraz równiej, powietrze drży, wywołując wrażenie falującej morskiej toni. Wkrótce zima przemieni się w lato (pory roku w zasadzie są dwie), step pokryje przepiękny kobierzec kwiatów. Niektórzy z Polaków, coraz mniej liczni, potrafią je nazwać po polsku, w języku, w którym wciąż odmawiają Różaniec i Godzinki.

2013-04-08 13:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

U kazachstańskiego błogosławionego

Niedziela przemyska 42/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

Kazachstan

bł. ks. Władysław Bukowiński

S. Anna Mroczek

Obraz beatyfikacyjny ks. Władysława Bukowińskiego w katedrze pw. Matki Bożej Fatimskiej Matki Wszystkich Narodów w Karagandzie, 11 września 2016 r.

Obraz beatyfikacyjny ks. Władysława
Bukowińskiego w katedrze
pw. Matki Bożej Fatimskiej Matki
Wszystkich Narodów w Karagandzie,
11 września 2016 r.

Kazachskie stepy przesiąknięte są męczeństwem Polaków. Jeden z nich ks. Władysław Bukowiński dostąpił chwały ołtarzy. Pracujący w Kazachstanie polscy księża i siostry zakonne prowadzą pełną poświęceń pracę na tych terenach. Odwiedził ich we wrześniu bp Stanisław Jamrozek, który wziął udział w uroczystościach beatyfikacyjnych Apostoła Kazachstanu

Bp Stanisław Jamrozek przebywał w Kazachstanie na zaproszenie abp. Tomasza Pety, metropolity Astany. Głównym celem wizyty był udział w uroczystości beatyfikacji ks. Władysława Bukowińskiego, który dzięki wielkiej wierze i odwadze głosił Ewangelię nawet w więzieniach i łagrach ZSRR. Beatyfikacja miała miejsce w katedrze pw. Matki Bożej Fatimskiej Matki Wszystkich Narodów w Karagandzie 11 września 2016 r.
CZYTAJ DALEJ

Droga Krzyżowa w Koloseum o pokoju i władzy wywołującej wojny

2026-04-03 22:41

[ TEMATY ]

Droga Krzyżowa

koloseum

Vatican Media

W Wielki Piątek wieczorem Leon XIV przewodniczył nabożeństwu Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum. Podczas gdy wierni modlili się rozważaniami, przygotowanymi przez byłego kustosza Ziemi Świętej, o. Francesca Pattona OFM, Ojciec Święty osobiście niósł krzyż pomiędzy kolejnymi stacjami. Powrócił tym samym do zwyczaju św. Jana Pawła II, który był dotąd jedynym papieżem, który sam nosił w procesji krucyfiks podczas wielkopiątkowego nabożeństwa.

O wymowie tego gestu, Ojciec Święty mówił podczas niedawnej rozmowy z dziennikarzami, którzy czekali na niego w Castel Gandolfo. Papież podkreślił wówczas, że będzie to ważny znak, przypominający, że Chrystus cierpi także dziś: „I także ja noszę wszystkie te cierpienia w moich modlitwach”. Leon XIV powraca tym samym do zwyczaju, który wprowadził i jako jedyny praktykował św. Jan Paweł II. Od 1980 r. do 1994 r. Papież Polak również osobiście dźwigał krzyż podczas wielkopiątkowego nabożeństwa w rzymskim Koloseum - informuje Vatican News.
CZYTAJ DALEJ

Nie żyje Vittorio Messori, największy apologeta naszych czasów

2026-04-04 17:26

[ TEMATY ]

Vittorio Messori

nie żyje

największy apologeta

Vittorio Messori, Public domain, via Wikimedia Commons

Vittorio Messori

Vittorio Messori

16 kwietnia skończyłby 85 lat, ale zmarł wcześniej, w Wielki Piątek 3 kwietnia. W ten szczególny dzień odszedł do Pana Vittorio Messori, dziennikarz i pisarz uważany za jednego z czołowych autorów katolickich naszych czasów. Człowiek, który wywarł wielki wpływ na kulturę katolicką, nie tylko we Włoszech, o czym świadczy fakt, że jego książki były tłumaczone na kilkadziesiąt języków. Kompetentny i błyskotliwy, bardzo płodny literacko był autorem kilkunastu książek, które odbiły się szerokim echem na świecie.

Messori urodził się w rodzinie niewierzącej, a rodzina i szkoła uczyniły z niego antyklerykała i racjonalistę. Lato 1964 r. okazało się dla niego momentem przełomowym. Wówczas nieoczekiwanie zetknął się z Ewangelią, której później poświęcił całe swoje życie. Messori po nawróceniu na katolicyzm, w swojej działalności dziennikarskiej i literackiej, poświęcił się całkowicie obronie wiary i Kościoła w trudnym posoborowym okresie jego historii i stał się jednym z najbardziej znanych współczesnych apologetów. Starał się przekonać ludzi, że nadzieja istnieje, że jest ona uzasadniona, że człowiek wierzący to nie naiwniak; że „chrześcijanin to nie kretyn”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję