Reklama

Dziecko na wirtualnym podwórku

2013-12-10 13:35

Anna Janowska
Niedziela Ogólnopolska 50/2013, str. 46

Travis Isaacs / Foter.com / CC BY

„Niedziela” kontynuuje cykl warsztatów edukacyjno-medialnych adresowanych do rodziców, katechetów i nauczycieli. Warsztaty pt. „Co wciąga twoje dziecko?” prowadzi Małgorzata Więczkowska

W auli redakcji „Niedzieli” w Częstochowie 2 grudnia br. miało miejsce drugie spotkanie z Małgorzatą Więczkowską – pedagogiem i medioznawcą, które było poświęcone niebezpieczeństwom związanym z grami komputerowymi.

Życie przed ekranem

W ostatnich latach nasz sposób życia uległ przemodelowaniu. – Młodzi dziś nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez trzech ekranów: monitora, telewizora i telefonu komórkowego. Zresztą, podobnie i dorośli niemal non stop posługują się tymi mediami – mówiła Małgorzata Więczkowska.

Im więcej czasu spędzamy w kontakcie z mediami elektronicznymi, tym bardziej oddziałują one na naszą osobowość. Dawniej częste kontakty towarzyskie czy zabawy w gronie rówieśników na podwórku zachęcały do nawiązywania osobistego kontaktu i dialogu, dziś jest inaczej. Na 500 gimnazjalistów z Łodzi, którzy uczestniczyli w badaniach na temat sposobów spędzania wolnego czasu, 75 proc. wskazało, że najchętniej korzysta z telewizora, internetu i gier komputerowych. Ważne, aby zadać sobie pytanie o treść tych gier i ich wpływ na kształtowanie osobowości młodego człowieka.

Reklama

– Wiele gier, także tych będących na topie, zawiera przekaz destrukcyjny: przemoc, agresję, erotykę i pornografię. Wiele niesie zagrożenia duchowe, proponując elementy magii i okultyzmu – kontynuowała prelegentka.

Chociaż w ankietach i na forach młodzi ludzi twierdzą, że negatywne treści gier nie mają na nich wpływu, to prawda jest inna. Badania prowadzone od dawna w Stanach Zjednoczonych, a w ostatnich latach także w Polsce dowodzą, że istnieje tutaj ścisła korelacja. – Wynika z nich, że długotrwały kontakt z przemocą i agresją medialną powoduje, iż z młodego człowieka wyrasta agresywny dorosły. Nie może być inaczej, skoro w ciągu jednego seansu gry gracz może unicestwić kilkadziesiąt osób. To musi mieć wpływ. Mamy program w Polsce „Stop przemocy” – należałoby jednak najpierw powiedzieć: Stop przemocy w grach komputerowych i mediach!

Kłopotliwi „Sąsiedzi”, agresywne „Niedźwiadki”...

Gry komputerowe oddziałują na odbiorcę w sposób specyficzny. Jeżeli oglądamy film kryminalny lub thriller zawierający sceny przemocy, to jesteśmy biernym odbiorcą treści. Inaczej sprawa wygląda w przypadku gier, gdzie jesteśmy aktywnym uczestnikiem, decydujemy, w jakim kierunku rozwinie się akcja. Chcąc zgromadzić ilość punktów, która pozwoli przejść na wyższy poziom gry, musimy wybrać „najlepszą” broń, najskuteczniejszy sposób unicestwienia przeciwnika. – Szczególnie niebezpieczny jest mechanizm, kiedy wirtualne zabijanie czy złe zachowanie kojarzy się z nagrodą, czyli zdobyciem punktów – podkreśliła Małgorzata Więczkowska. – Jeżeli w jakiejś grze łamię zasady moralne kilkadziesiąt czy kilkaset razy, to tym łatwej przyjdzie mi złamać te zasady w życiu.

Konkretne przykłady wykazują, że autorzy wielu gier stosują wulgarne słownictwo oraz mechanizmy zachowań negatywnych. Treść jednej – dozwolonej dla 3-latków – gry opiera się na wzajemnych złośliwościach, których nie szczędzą sobie bohaterowie bajki „Sąsiedzi”. W innej – dopuszczonej dla 12-latków – niedźwiadek, który nie został zaproszony na urodzinowe przyjęcie, mści się w okrutny sposób na kolegach. – Obrazy agresji i przemocy wpływają na odwrażliwienie naszych dzieci i są źródłem problemów psychicznych – mówiła prelegentka. – Jak udowodniono, tego typu gry są źródłem zaburzeń snu i koszmarów sennych, stymulują agresywne fantazje, powodują wzrost poziomu agresji. Młodzi wielbiciele gier komputerowych w specyficzny sposób postrzegają dorosłość: deklarują, że w życiu liczy się tylko siła, pieniądze i przebojowość.

Obecnie coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że nadmierne korzystanie z komputera prowadzi do rozluźnienia i zaniku więzi rodzinnych, negatywnych konsekwencji zdrowotnych, a w przypadkach skrajnych – do uzależnienia opartego na takim samym mechanizmie, jak uzależnienie od alkoholu czy środków odurzających. W szpitalach psychiatrycznych w Polsce zaczynają powstawać specjalne oddziały leczące dzieci i młodzież z uzależnień od elektronicznych wynalazków.

Komputer – samo zło?

Komputer, Internet, gry nie są, oczywiście, samym złem, pod warunkiem, że zauważy się i mądrze spożytkuje ich zalety: szybki dostęp do informacji, możliwość korzystania z zasobów bibliotek na całym świecie. Komputer może być źródłem rozrywki i atrakcyjną formą spędzania wolnego czasu oraz pomocą w nauce. Aby dobrze służył młodym ludziom, rodzice powinni znać zagrożenia, jakie niesie wirtualna rzeczywistość, i przygotować dzieci do właściwego korzystania z tego medium. Komputer nie powinien się znajdować w pokoju dziecka, lecz w miejscu ogólnie dostępnym, ponieważ zdarza się, że młodzi ludzie grają w gry komputerowe nocą, kiedy rodzice śpią. Często są to gry dozwolone tylko dla dorosłych. Dzieci do lat 7 nie powinny spędzać przy komputerze więcej niż pół godziny dziennie, dzieci do lat 12 – jedną godzinę, także starsze powinny z niego korzystać z umiarem. Rodzice winni znać treść gier, z których korzystają dzieci, i podejmować dyskusję na ten temat, zachęcając do gier, które mają walory edukacyjne i ubogacające. Niekontrolowany kontakt z Internetem może być równie groźny, jak spacer nocą po niebezpiecznej dzielnicy miasta.

Na zakończenie prowadzący spotkanie Marian Florek podziękował prelegentce i zaprosił Czytelników na kolejne warsztaty, które odbędą się 10 lutego 2014 r. Zapis odbytych warsztatów jest dostępny na stronie: www.niedziela.pl.

Tagi:
rodzina dzieci aula

Papież: módlmy się za źle traktowane dzieci

2019-12-05 17:18

vaticannews / Watykan (KAI)

Do szczególnej pamięci o dzieciach zachęca Papież w intencji modlitewnej na grudzień. Została ona przekazana za pośrednictwem Papieskiej Światowej Sieci Modlitewnej.

Mrleyli/pixabay.com

Franciszek zwraca uwagę na sytuację wielu dzieci, które są maltretowane, porzucane, pozbawione szkoły oraz opieki medycznej. Dlatego wzywa wszystkie kraje do podjęcia stosownych kroków, które pozwolą wyeliminować takie sytuacje.

„Każde dziecko marginalizowane, maltretowane, każde dziecko porzucone i pozbawione szkoły oraz opieki zdrowotnej, jest krzykiem, który wznosi się do Boga. W każdym z nich jest Chrystus, który przyszedł na nasz świat jako bezbronne dziecko – stwierdził Ojciec Święty. - To Chrystus patrzy na nas w każdym z tych dzieci. Módlmy się, aby wszystkie kraje postanowiły podjąć niezbędne kroki, aby przyszłość dzieci stała się priorytetem, zwłaszcza przyszłość tych dzieci, które dzisiaj cierpią.“

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Gala Wolontariatu Caritas

2019-12-10 18:45

Kamil Krasowski

W parafii Ducha Świętego w Zielonej Górze zakończyła się III Diecezjalna Gala Wolontariatu. Znamy zatem najlepszego wolontariusza i najlepszego opiekuna Szkolnych Kół Caritas.

Karolina Krasowska
Wyróżnieni z bp. Tadeuszem Lityńskim, lubuską kurator oświaty Ewą Rawą i dyrektorem diecezjalnej Caritas ks. Stanisławem Podfigórnym

Udział w Gali wziął bp Tadeusz Lityński, który pogratulował młodym wolontariuszom i podziękował ich opiekunom.

- Jest to co prawda trzecia, ale jakże odsłaniająca wiele dobra i piękna Gala Wolontariatu Caritas. Chcę tutaj wyrazić wdzięczność wszystkim wychowawcom, opiekunom  i pogratulować młodym ludziom - mówił bp Lityński. - Jeżeli mówimy Polska to z jednej strony widzimy gdzieś w wyobraźni terytorium naszego kraju na mapie Europy. Wnikając głębiej - pewną historię, czasami dramatyczną. Widzimy dziedzictwo kulturowe,  przemysł i różne obiekty. Ale myślę, że też dostrzegamy ludzi, Polaków. Podobnie jest też, gdy słyszymy i widzimy logo Caritas. To nie tylko to zewnętrzne logo, które przedstawia krzyż i słowo Caritas wpisane w serce, które mieni się barwą czerwieni, ale stołówki, magazyny żywności czy pomieszczenia, w których się udziela się pomocy potrzebującym. Caritas to żywy organizm ludzi wrażliwych i mających serce. I za to chciałbym bardzo serdecznie podziękować - dodał pasterz diecezji.

W czasie uroczystej Gali wręczono 7 statuetek. W kategorii "najlepszy wolontariusz" statuetki otrzymali Sara Gaweł, Alicja Baraniecka, Sara Mazurek, Dominik Mól, Agata Przyborska, Adrianna Bednarz i Lena Tomaszewska.

- W Caritas działam od gimnazjum, czyli już 6 lat, bo w tym roku jestem w klasie maturalnej. Pomagam pani Kamili, robimy razem mnóstwo akcji. Ostatnio u nas w szkole mieliśmy Dzień Wolontariusza. Naprawdę dużo się dzieje. Robię to, bo daje mi to ogromne spełnienie. Wiem, że szczęście, które daje innym wraca do mnie z podwójną siłą. Daje to motywację i podbudowuje człowieka. Wiem, że robię dla kogoś bardzo dobrą sprawę - powiedziała Sara Gaweł z Zespołu Szkół w Drezdenku.


Oprócz wolontariuszy zostali wyróżnieni także ich opiekunowie. W kategorii "najlepszy opiekun" statuetkę otrzymały Kamila Zamerluk oraz Beata Stoińska, opiekunki SKC w Zespole Szkół w Drezdenku.



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem