Reklama

Jachtem między wyspami

2015-07-07 11:53

Witold Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 28/2015, str. 46-47

Archiwum: Kazimierz Kaczor

Znany aktor Kazimierz Kaczor zachęca do wyjazdu na wyspy greckie i nieodległe tureckie wybrzeże. A szczególnie na wyspy dwóch niesamowitych archipelagów: Dodekanez i Cyklady

Kazimierz Kaczor zapewnia, że najlepiej greckie wyspy odwiedzać na jachcie, tak jak on to robi. Ale są też inne możliwości, bo zawsze można wsiąść na prom czy łódkę wycieczkową i popływać między wyspami, zatrzymując się na niektórych dłużej. Można tam pojechać w ciemno. – Łatwo o nocleg, dobre, zdrowe i niedrogie jedzenie, sympatyczną atmosferę – mówi aktor. – Atmosfera jest bardzo ważna: mieszkańcy wysp są o wiele bardziej sympatyczni i otwarci niż na stałym lądzie.

Greckich wysp jest ok. trzech tysięcy, nikt nie jest w stanie odwiedzić ich wszystkich, ale warto poznać choćby Dodekanez i Cyklady, oferujące piękne plaże, czyste morze i mnóstwo zabytków do oglądania. – Jest słonecznie, woda ciepła, to raj na ziemi – ocenia aktor. – Powiem nieskromnie, że mam te akweny opływane, i gdy zachęcam do ich odwiedzenia, to wiem, co mówię!

Szesnaście wysp

Archipelag Dodekanez leży blisko wybrzeża tureckiego i znany jest również pod nazwą Sporady Południowe. Nazwa znaczy dosłownie „dwanaście wysp”, choć w rzeczywistości jest ich... szesnaście. Niektóre, np. Kos i Simi, znajdują się tuż przy wybrzeżu Anatolii. Z powodu położenia archipelag ten miał burzliwą historię i dopiero w 1948 r., po wielowiekowej okupacji przez krzyżowców, Turków i Włochów, został przyłączony do Grecji. Większe wyspy odchodzą od rolnictwa i hodowli. Coraz więcej ich mieszkańców utrzymują turyści. Największe i najsławniejsze jest średniowieczne Rodos, ale większość wysp chlubi się, jak ta wyspa, starożytnymi i średniowiecznymi zabytkami. Na większość wysp można się dostać promami, a promowymi (i lotniczymi) węzłami komunikacyjnymi są Rodos i Kos.

Reklama

Prawie cały archipelag można podziwiać z góry Dikeos na wyspie Kos. Trudy wspinaczki na prawie 850 m rekompensuje widok rzeczywiście zapierający dech w piersiach. Na zboczach góry, w lesie, przycupnęło kilka osad, dających wyobrażenie o tym, jak wyglądała wyspa przed nadejściem ery turystycznej.

Pod prąd

Kazimierz Kaczor zaznacza, że jest turystą trochę innym niż inni turyści. – Jestem włóczęgą, lubię znaleźć jakąś dziurę, odległą zatokę, gdzie można stanąć łodzią – mówi. Nie jest żeglarzem amatorem, bowiem od ponad 50 lat ma patent żeglarza śródlądowego, a od 40 – patent sternika morskiego. I od niemal 30 lat – dziś już jako kapitan jachtowy – pływa po greckich wyspach.

Przygoda aktora z żeglarstwem zaczęła się lata temu w rodzinnym Krakowie, gdzie uprawiał wioślarstwo w Klubie Sportowym „Nadwiślan”. Mówił, że ciągnęło go do wody jak... każdego kaczora. Wioślarstwem był zafascynowany do czasu, gdy podczas jednego z treningów wyprzedziła go żaglówka. Siedzieli na niej młodzi chłopcy w towarzystwie pięknych dziewczyn, grali na gitarach, śpiewali, a ich łódź płynęła bez najmniejszego wysiłku z ich strony. – Ja – umordowany, spocony, z bolącym kręgosłupem, nogami i rękami – „piłowałem” pod prąd, a oni po prostu płynęli, nic nie robiąc. W dodatku płynęli szybciej ode mnie! – wspominał w jednym z wywiadów. Wtedy właśnie po raz pierwszy pomyślał o żeglowaniu. Pierwsze uprawnienia żeglarskie zrobił na Zalewie Rożnowskim. Dziś nie wyobraża sobie, że mógłby spędzić wakacje inaczej niż żeglując.

Piękniejsze od słońca

Najczęściej odwiedzaną wyspą Dodekanezu jest Rodos. Usytuowana na granicy Europy i Azji, geograficznie zaliczana jest do tej drugiej. Główną atrakcją wyspy jest jej stolica, z niesamowitą średniowieczną starówką. Koniecznie trzeba zobaczyć mury obronne, bramy, ulicę Rycerską i Pałac Wielkich Mistrzów. Widać tu elementy bizantyjskie, tureckie, greckie.

Nie można ominąć portu z malowniczymi wiatrakami i fortem św. Mikołaja oraz... licznymi wygrzewającymi się tu kotami. Chociaż po mitycznym Kolosie z Rodos nie ma nawet śladu, warto wypłynąć statkiem i obejrzeć miasto z innej perspektywy. Łatwiej wtedy zrozumieć, dlaczego starożytni Grecy mówili o Rodos, że jest piękniejszy od słońca, choć przecież nigdy na nim nie byli.

Rodos i druga co do wielkości wyspa archipelagu – Kos są do siebie podobne. Na obu wyspach portów strzegą imponujące zamki joannitów, niektóre ulice charakteryzują się pompatycznymi włoskimi budowlami tzw. użyteczności publicznej, a zza hellenistycznych i rzymskich ruin wyłaniają się meczety z minaretami.

Z Kos warto wybrać się na jedną z większych atrakcji archipelagu – wulkaniczną Nissiros, z uśpionym wulkanem pośrodku wyspy. Koniecznie trzeba obejrzeć go z bliska. Nie można też nie pospacerować ciasnymi uliczkami, z przytulonymi do siebie białymi domami, po stolicy wyspy Mandraki.

Promem z Rodos

Jednak ulubioną wyspą Kazimierza Kaczora w tym archipelagu jest Simi. Wyspa, o powierzchni zaledwie 60 km2, jest znana z roślinności, zabytków i... problemów z bieżącą wodą, przez lata dostarczaną tutaj z Rodos. Krajobraz wypełniony jałowcami, dębami, piniami uzupełniają dziesiątki maleńkich klasztorów, otwieranych na ogół tylko w święta ich patronów.

Wielu turystów przypływających tu na krótko z Rodos okupuje okolice tętniącego życiem portu Gialos w stolicy wyspy o nazwie takiej samej jak ona, z kafejkami, sklepami, kramami z gąbkami, mydłem i powidłem, inni zwiedzają wyspę. Nad miastem góruje zamek joannitów – wybudowany na miejscu starożytnego akropolu. Wzgórze Chorio zdobi kilkanaście świątyń, m.in. kościół Wniebowzięcia, postawiony w miejscu starego, wysadzonego przez wycofujących się Niemców.

To mistrzostwu w połowie gąbek, ale także budowaniu statków zawdzięczała wyspa dawną zamożność jej mieszkańców. Dopiero wojny na początku XX wieku, okupacja włoska i pojawienie się sztucznych gąbek spowodowały, że wyspa zaczęła podupadać. Trudno uwierzyć, że 100 lat temu stolica wyspy była większa i bogatsza niż Rodos.

W szafirowym morzu

Malowniczy archipelag Cyklad tworzy ponad 30 zamieszkałych i kilkaset pustych wysp, wysepek i samotnych skał. Wyróżnia je charakterystyczna zabudowa; zwarte wioski tworzą kamienne, pobielone wapnem domy z płaskimi dachami. Układ przestrzenny – z labiryntami uliczek – miał gwarantować bezpieczeństwo mieszkańcom nękanym przez piratów.

Choć należą one do najpopularniejszych wysp w Grecji, nie są do końca skomercjalizowane. Nawet na Mykonos i Santoríni można trafić na spokojne zakątki i ludzi żyjących zgodnie z odwiecznym rytmem. Zresztą, turystyczna gorączka ogarnia Cyklady tylko latem. Potem znów stają się zamyślone i powolne jak niegdyś.

Jedną z ulubionych wysp Kazimierza Kaczora w tym archipelagu jest mała – choć dwa razy większa niż Simi – górzysta wyspa Ios, położona pomiędzy Naksos i Santorini. Słynie z malowniczości, ale to cecha wielu okolicznych wysp: położone na zboczach gór skupiska białych domów z niebieskimi dachami i złote plaże niknące w szafirowym morzu od lat przyciągają turystów. Dawniej ściągali tu hippisi, dziś Ios przyciąga miłośników swobodnych klimatów i imprezowiczów. Z Ios miała pochodzić matka Homera, ale źródeł historycznych potwierdzających to nie ma. Podobnie jak istnienie na wyspie – w pobliżu zatoczki Plakotos – grobowca jej syna. To tylko legendy.

Z wyspy na wyspę

W tym roku Kazimierz Kaczor znów wybiera się w te rejony. Nic to, że w sierpniu jest gorąco. – Nie boję się ciepła: jestem na wodzie, wiatr owiewa, nie odczuwa się upału. Zresztą w każdej chwili można wyskoczyć za burtę i schłodzić się – tłumaczy.

Jacht czarteruje się w Grecji lub Turcji. Z Polski leci się samolotem do Turcji, np. do Dalamanu, i stamtąd busem, dolmuszem, do portu. To, co warto zapamiętać z Turcji, to – poza pięknem tego kraju – wielka uprzejmość i życzliwość Turków, o co trudno w wielu częściach Europy. Kazimierz Kaczor zawsze chętnie tu wraca.

W porcie jacht już czeka, np. w porcie Göcek, rezerwuje się go jeszcze zimą. – Wsiadamy i wypływamy w morze. Płyniemy, gdzie chcemy, gdzie nas oczy poniosą – mówi aktor. Towarzystwo na jachcie zmienia się, ale zwykle płyną w dwie rodziny, góra 6 osób, bo tłok na łódce nie jest tym, co morskie wilki lubią najbardziej.

W tym roku rejs zacznie się na wyspie Thassos i potrwa dwa tygodnie. Na łódce to wystarczający czas, żeby wypocząć. Załoga Kazimierza Kaczora – jak zawsze – nie będzie wystrzegać się oglądania napotkanych zabytków. Jak będzie coś ciekawego, chętnie zejdzie z jachtu. – Nie koczujemy ciągle na jachcie. Gdy nam się coś podoba albo chcemy zjeść coś smaczniejszego niż zwykle, zatrzymujemy się w jakimś porcie. Zachowujemy się jak wędrowcy, jak trampy, płyniemy tam, gdzie może być miło – mówi aktor.

Tagi:
turystyka

Kielce uruchomią bezpłatny przewóz na św. Krzyż

2019-09-27 18:07

dziar / Kielce (KAI)

Promocji regionu i udogodnieniu dla pielgrzymów mają służyć, zaproponowane przez władze województwa, weekendowe bezpłatne kursy autobusowe na Święty Krzyż. Będą uruchomione jeszcze w tym sezonie turystycznym.

Archiwum autora
Opactwo na Świętym Krzyżu

Koszty takiego przedsięwzięcia szacowane są na około 150-200 tys. zł w skali roku i byłyby finansowane głównie przez władze wojewódzkie.

Starania w tym kierunku czyni Mariusz Gosek - członek zarządu województwa świętokrzyskiego, odpowiedzialny za turystykę i transport w regionie. Jak deklaruje, autobus jeździłby bezpłatnie we wszystkie weekendy w ciągu roku. Z kolei dyrekcja Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach zaproponowała, aby autobus odjeżdżał ze stanowiska numer jeden, by podkreślić znaczenie sanktuarium świętokrzyskiego dla regionu.

Trasa - do czasu ukończenia dworca autobusowego w Kielcach - rozpoczynałaby się na ulicy Żytniej. Kwestią otwartą jest jeszcze godzina wyjazdu oraz ilość kursów w ciągu dnia.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Przechowywane są nim relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Od X wieku do kasacji opactwa w 1819 r. gospodarzami sanktuarium byli benedyktyni, obecnie opiekę nad nim sprawują Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.

To zarazem jedno z najczęściej odwiedzanych sanktuariów i obiektów na Kielecczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Madonna Niewiniątek. Rzeźba, której pragnął Jan Paweł II

2019-10-29 12:48

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 44/2019, str. 48-49

O sztuce i tym, co w niej najważniejsze, oraz o wierze w życiu wielkich artystów z Daphné Du Barry, autorką rzeźby „Madonna niewiniątek”, rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch
„Madonna niewiniątek” Daphné Du Barry

W dniach 1-31 października br. w hotelu „Palace des Ambassadeurs” w miejscowości Menton na Lazurowym Wybrzeżu, niedaleko granicy włoskiej, odbywało się po raz pierwszy Biennale Współczesnej Sztuki Sakralnej (Biennale d’Art Contemporain Sacré). Przewodniczącą biennale i jego organizatorką jest Liana Marabini – reżyser, wydawca i mecenas artystów, ale przede wszystkim wielka miłośniczka sztuki, szczególnie tej sakralnej. Na biennale wystawiono dzieła nieżyjących już artystów, takich jak Joan Miró, Henri Matisse czy Salvador Dalí, ale również renomowanych współczesnych twórców (np. Damien Hirst) oraz młodych, którzy dopiero zaczynają swoją działalność artystyczną (np. obiecujący francuski malarz Hugo Bogo). Biennale sztuki w Menton rozpoczęło się od szczególnego wydarzenia – odsłonięcia rzeźby „Madonna niewiniątek” holenderskiej artystki Daphné Du Barry przed „Palace des Ambassadeurs”

* * *

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak mogę Panią przedstawić?

DAPHNé DU BARRY: – Jestem współczesną rzeźbiarką klasyczną. Moimi mistrzami są starożytni Grecy i Rzymianie, studiowałam w Akademii Sztuk Pięknych we Florencji u wybitnego włoskiego mistrza Marcella Tommasiego. Pracowałam w jego atelier przez 7 lat. Wraz z mężem Jeanem-Claude’em Du Barrym, krytykiem sztuki, odwiedziłam największe muzea świata, co sprawiło, że jestem dziś dobrze zorientowana w kulturze muzealnej. Krótko mówiąc – zawsze żyłam w świecie sztuki. Każdy artysta ma jakiś cel – ja słucham, czego Bóg ode mnie oczekuje. Jestem rzeźbiarką w służbie piękna. Moim celem jest tworzenie pięknych dzieł dla chwały Stwórcy.

– Gdzie znajdują się Pani najważniejsze rzeźby o tematyce religijnej?

– W Reims przed katedrą św. Remigiusza jest moja rzeźba przedstawiająca chrzest króla Chlodwiga; w katedrze w Monako znajduje się „Chrystus na krzyżu”, a na zewnętrznej ścianie tejże katedry – płaskorzeźba przedstawiająca Jana Pawła II. W siedzibie Kawalerów Maltańskich na Malcie stoi moja statua św. Jana Chrzciciela; w Strasburgu – posąg Karola de Foucaulda; a we włoskim regionie Bazylikata – figura Matki Boskiej z Pollino. Dla katedry w Auch (Francja) wykonałam „Pietę”.

– W Monako widziałem natomiast posągi władców księstwa Pani autorstwa...

– Tak, wykonałam posąg księżniczki Grace i księcia Rainiera III Grimaldiego.

– Biennale sztuki w Menton zainaugurowano odsłoną Pani nowej rzeźby „Notre Dame des innocents” (Madonna niewiniątek), która stanęła przed hotelem „Palace des Ambassadeurs”. Jej historia w pewien sposób związana jest z postacią Jana Pawła II. Czy mogłaby Pani ją opowiedzieć?

– Od początku fascynowała mnie postać Jana Pawła II, byłam pod wrażeniem jego osobowości i bogactwa jego doświadczeń życiowych. Spotkałam się z nim osobiście w Watykanie w 1996 r., gdy zaprezentowałam mu projekt mojej rzeźby przedstawiającej chrzest króla Chlodwiga. Jan Paweł II odsłonił następnie tę rzeźbę przed katedrą w Reims – było to podczas jego wizyty we Francji we wrześniu 1996 r., dokładnie w 1500. rocznicę chrztu króla Franków. Później rozmawiałam z Papieżem także o moim projekcie „Madonny niewiniątek”, ponieważ wiedziałam, że jest on wielkim obrońcą życia. Bardzo mu się spodobała moja idea Madonny z „niewiniątkami” – ofiarami aborcji. Niestety, nie mogłam wykonać rzeźby, ponieważ nie znajdowałam sponsorów. Co więcej, rzeźba podejmowała temat bardzo delikatny – w laickiej Francji aborcja jest traktowana jako prawo kobiet. Przykro mi, że nie udało się zrealizować tego dzieła jeszcze w czasie jego pontyfikatu, tylko dopiero w ubiegłym roku. Liana Marabini, wielka mecenas artystów i organizatorka Biennale Współczesnej Sztuki Sakralnej, zaoferowała mi swoją pomoc w sfinansowaniu tego przedsięwzięcia. Dzięki temu można było wykonać dużą rzeźbę z brązu, która dziś znajduje się przed hotelem „Palace des Ambassadeurs” w centrum Menton. Została ona odsłonięta na otwarcie biennale.

– Dlaczego podjęła Pani ten temat – Madonna z dziećmi, ofiarami aborcji?

– Bardzo kocham dzieci, a dzieci, szczególnie w łonie matki, są najbardziej bezbronnymi i niewinnymi istotami. Ta rzeźba jest dla mnie świadectwem, że każde dziecko jest zawsze darem Boga. Madonna płacze nad dziećmi, których życie zostało przerwane, wyciąga w ich stronę ręce i zabiera je do nieba.

– W tej rzeźbie szczególnie uderzyło mnie to, że wyrzeźbione przez Panią dzieci mają jeszcze pępowinę. Dlaczego chciała Pani pokazać dzieci w taki sposób?

– Pępowina jest najlepszym symbolem więzi każdej matki z dzieckiem. A w tym przypadku więzi, która została zerwana. Do tej pory w świecie zachodnim aborcja jest banalizowna, tak jakby chodziło o drobnostkę, którą moża potraktować lekko. Spotkałam kobiety, które dokonały aborcji i nie martwiły się jej konsekwencjami, a potem gorzko płakały. Moja rzeźba może przypominać ludziom, że od poczęcia w łonie matki żyje ludzka istota, która jednak nie może mówić ani się bronić. Chcę wstrząsnąć sumieniami, przypomnieć, że życie jest darem od Boga i że to cudowny dar. Oczywiście, nie chcę nikogo oceniać ani oskarżać.

– Pani rzeźba przypomniała mi również bardzo aktualny dziś problem ciąży zastępczej, której zalegalizowania domagają się szczególnie środowiska homoseksualne. Jak to jest możliwe, że kobieta, która przez 9 miesięcy nosi w swym łonie dziecko – człowieka, który jest z nią połączony właśnie przez pępowinę – decyduje się je sprzedać lub przekazać parze homoseksualnej?

– Nie chcę wzbudzać kontrowersji, ale dzisiaj żyjemy w świecie, w którym wydaje się, że można robić lub kupić wszystko, w którym nie ma już żadnych zasad ani hamulców. Odeszliśmy od prawa naturalnego, które dotyczy także niewierzących. Kiedyś Bóg stał się człowiekiem i przyszedł na ziemię, a dziś to człowiek chce się stać Bogiem...

– Znała Pani bardzo dobrze Salvadora Dalego. Kim był ten hiszpański artysta?

– Salvador Dalí jako artysta był świetnym klasykiem. Ale nie wszyscy wiedzą, że był także bardzo religijnym człowiekiem. Chciałam przypomnieć jego słynny obraz „Chrystus św. Jana od Krzyża”. Kiedyś Dalí, gdy był w mieście Ávila, znalazł w książce rysunek św. Jana od Krzyża, który przedstawia Chrystusa „oderwanego” od krzyża – jest to zapis wizji karmelity ukazującej ukrzyżowanego Chrystusa widzianego z nieba przez Boga. I to ten rysunek był dla Dalego inspiracją do namalowania tego słynnego obrazu. Ja wykonałam rzeźbę, która w podobny sposób przedstawia Jezusa – znajduje się ona w katedrze w Monako.

– Bardzo rzadko mówi się o wierze wielkich artystów...

– To prawda. A przcież wszyscy dawni wielcy artyści byli wierzącymi ludźmi – całe piękno, którym przez wieki wzbogacali Europę, było tworzone dla chwały Boga. Jeśli dzieło nie ma duchowego wymiaru, który wykracza poza materię i istotę ludzką, pozostaje „płaskie” i czysto materialne. Prawdziwe piękno może natomiast nawrócić człowieka.

* * *

Daphné Du Barry – rzeźbiarka w służbie piękna
Urodziła się nad brzegiem Renu w Arnhem w Holandii – Wcześnie wyjechała z kraju, by studiować języki – najpierw na Uniwersytecie w Monachium, a następnie na McGill University w Kanadzie. Później przez trzy lata studiowała literaturę współczesną na Sorbonie w Paryżu. Od młodości przyjaźniła się z hiszpańskim geniuszem surrealizmu Salvadorem Dalim. U niego w domu w Cadaqués w Hiszpanii poznała w 1971 r. krytyka sztuki i zarazem artystę Jeana-Claude’a Du Barry’ego – kilka lat później wyszła za niego za mąż. Przez pięć lat studiowała rysunek u węgierskiego mistrza Akosa Szabo, później, we Florencji, rzeźbę u Marcella Tommasiego – jednego z największych mistrzów klasycznej rzeźby figuratywnej we Włoszech. Dziś jest jedną z wybitnych przedstawicielek klasycznego stylu figuratywnego w rzeźbiarstwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nikaragua: episkopat wezwał rząd do powstrzymania przemocy wobec wiernych

2019-11-21 18:16

mz (KAI/AYO/CEN) / Managua

Konferencja Episkopatu Nikaragui wezwała rząd tego kraju do podjęcia działań służących powstrzymaniu przemocy. Potępiła jednocześnie autorów licznych ataków na Kościoły oraz wiernych, którzy protestują przeciwko lewicowemu reżimowi prezydenta Daniela Ortegi.

Stefano Peppucci/Foter/CC B-ND 2.0

Władze Kościoła katolickiego, najsilniejszej instytucji sprzeciwiającej się reżimowi w Nikaragui napisały, że przy bierności władz tego kraju „doszło do największej eskalacji przemocy wobec wolności wyznania” w tym kraju od czasu rozpoczęcia kryzysu politycznego.

Biskupi wskazali w piśmie, że obowiązkiem państwa jest ochrona praw swoich obywateli. - Mieszkańcy Nikaragui cierpią w ogromny sposób. Rodziny są zastraszane i doświadczone poprzez uwięzienie ich najbliższych oraz fizyczne ataki na nie same – napisała w komunikacie Konferencja Episkopatu Nikaragui.

We wtorek w katedrze w Managui, stolicy kraju, grupa prorządowych bojówkarzy zaatakowała księdza oraz zakonnicę. Otaczająca świątynię policja nie podjęła działań. Niebawem też do katedry, w której trwał strajk głodowy matek więźniów politycznych, wkroczyło wojsko. Kobiety zostały ewakuowane z katedry karetką Czerwonego Krzyża.

Zlecone policji przez reżim Daniela Ortegi otaczanie świątyń jest jednym z działań służących powstrzymaniu trwających od ponad roku licznych protestów w Nikaragui. Zginęło w nich już od kwietnia 2018 r. ponad 320 osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem