Reklama

Kultura – ta praca nas dopiero czeka

2019-07-16 11:47

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 36-37

Odkrywajmy dla siebie to, co w naszej kulturze jest wartościowe i budujące. Poziom kultury jest miernikiem świadomości kolejnych pokoleń

Bijemy się o sprawy codzienne, przeżywamy boje, w których nie mamy nic do powiedzenia i... tracimy z oczu to, na co codziennie mamy rzeczywisty wpływ. Nie każdy ma smak i wrażliwość do zajmowania się polityką, ale przecież każdy z nas może wpływać na kulturę. Może to czynić choćby przez swoje konsumenckie decyzje.

Konstatacja jest oczywista: tak naprawdę tym, co po nas – po naszych pokoleniach – zostanie, jest właśnie kultura. Przeminą polityczne wojenki, publicystyczne połajanki... Zostaną książki, filmy, muzyka, dramaty, plastyka i architektura. Jak umeblowaliśmy – w tym kąciku – naszą rzeczywistość?

Czy naprawdę naszymi ustami są zblazowani celebryci, czy istotnie naszym głosem mówi Agnieszka Holland, czy wreszcie ducha naszego czasu wyrażają kolejni – coraz bardziej wyobcowani z naszej rzeczywistości – autorzy nagradzani michnikową nagrodą „Nike”?

Reklama

Prawdziwym ministerstwem kultury musimy być my – zwykli Polacy. Politycy nie wprowadzili w życie nawet najbardziej oczywistego pomysłu, aby stworzyć wielką nagrodę literacką, w całości finansowaną ze środków pochodzących z budżetu ministerstwa. Taka nagroda byłaby okazją do powstania Akademii Literatury Polskiej, w której skład co roku wchodziłby nowy laureat głównej nagrody. Laureaci byliby promowani przez media publiczne, a wszystkie media, które chcą wyzwolenia polskiej kultury z okowów neomarksistowskich mrzonek rozsiewanych z ul. Czerskiej w Warszawie, mogłyby w tym pomagać. Dyktat środowisk niechętnych Polsce i polskiej tradycji trwa, ergo trudno taką kulturę utożsamiać z tym, do czego przyznaje się większość Polaków.

Czymże więc jest ta kultura, na którą kieruję uwagę czytelników?

To przecież próba syntezy tego, co przeżywamy, co nas inspiruje, to trud znalezienia języka, który wiedzie do najważniejszych dylematów naszej współczesności. Jak dziś wyglądają te sprawy? Otóż z jednej strony, mamy obyczaj i towarzyszącą mu muzykę disco polo, co jest oczywiście zaproszeniem do niewymuszonej zabawy, ale przecież nie odpowiada na dylematy, przed którymi stajemy, nie niesie odpowiedzi na trapiące nas kwestie. Z drugiej strony, mamy małpowanie zachodnich wzorców, które często razi wtórnością, ale u nas postrzegane jest jako nowoczesność i awangarda. Prostą receptą na odniesienie sukcesu na polskim firmamencie kultury jest więc kwestionowanie wszystkiego, co tradycyjne, polskie, właściwe nam od pokoleń. Wystarczy zanegować dotychczasowe wartości i doprawić to sokiem bluźnierstwa, kpiny z polskości – i już mamy „dzieło”, które jest promowane przez media tzw. mainstreamu i natychmiast honorowane przez zagraniczne ośrodki, Polsce co najmniej nieprzychylne. Wyśmiać prostego Polaka, przyprawić mu gębę prymitywnego chama – i już sukces murowany. Takich „dzieł” światowa publiczność nie będzie doceniała, rażą bowiem wtórnością i umysłowym kompleksem niższości, ale oczywiście, zyskają one nieco poklasku u tych, którzy Polski nie cierpią. Można jednak utyskiwać i nadal tkwić w chocholim tańcu niemożności i przekonania, że nie jesteśmy zdolni do konkurowania z nacjami, które a priori postrzegane są jako bardziej predestynowane do kulturowych laurów.

Smutny wniosek: pozostanie po nas twórczość pana Stasiuka, pana Kuczoka, pani Bator czy pani Tokarczuk – twórczość, której oczywiście, nie można przeszkadzać, ale którą trudno uznać za głos pokolenia Polaków z początku XXI wieku. Gdzie tu jest miejsce na syntezę naszych realnych doświadczeń? Przecież następujące po nas pokolenia, gdy przeanalizują dzisiejsze sztuki plastyczne, literaturę i muzykę popularną, uznają, że żyliśmy w epoce powszechnie panującego obskurantyzmu, ciemnoty i marazmu intelektualnego, dojdą także do wniosku, że elity dzisiejszych pokoleń miały w sobie jakiś niekontrolowany gen masochizmu i samobiczowania się. Czy zatem polskie środowiska nie mają zdolnych pisarzy, muzyków czy artystów plastyków? Nawet statystycznie odpowiedź na tak postawione pytanie musi brzmieć: Ależ oczywiście, że mają. Dlaczego zatem ich dzieła nie docierają do świadomości dzisiejszych Polaków?

Sporo podróżuję po Polsce i w wielu miasteczkach odkrywam ciekawe zespoły muzyczne, nowe brzmienia – ta muzyka istnieje i jest tworzona mimo braku jakiegokolwiek wsparcia. Nigdy nie usłyszycie jej jednak w największych stacjach radiowych w naszym kraju. Dlaczego? Bo albo puszcza się tam muzykę kompletnie wyjałowioną z wartości, albo też playlisty tych stacji okupowane są przez pupilków największych wytwórni fonograficznych. Wielu zdolnych ludzi pisze ciekawe rzeczy, jak jednak ich rodacy mają się o tym dowiedzieć, skoro nikt nie pomoże w promocji ich twórczości? Wydają swoje powieści, opowiadania, eseje w kilkusetegzemplarzowych nakładach. Nie mogą liczyć na nagłośnienie w głównych mediach, bo zajmują się opisem naszego życia, nie poniżają Polaków, czasem nawet nadają zwykłym sytuacjom uniwersalne walory. Co prawda powstała Polska Fundacja Narodowa, ale czy wsparła choć jeden talent literacki?

Cała kultura zaczyna się od opowieści. Bez wspaniałej opowieści nie ma ani filmu, ani dobrego dramatu, ba – opowieść leży u podstaw także niebanalnego malarstwa i rzeźby, opowieść kryje się w dobrej muzyce. Oczywiście, zaraz obruszą się wielbiciele „czystej formy”. Niestety, mam dla nich niezbity kontrargument: forma służy przekazaniu treści, sama w sobie jest jak naczynie, do którego nigdy nie wlano zawartości – ma walory estetyczne, lecz jest puste. Piękno naturalne samo w sobie jest frapujące, jednak niesie w sobie treść budzącą zachwyt lub prowokującą do ożywienia wyobraźni. Darują Państwo tę niezaawansowaną wprawkę z dziedziny estetyki i recepcji dzieła, ale jest ona konieczna, aby zdać sobie sprawę z faktu, że luminarze dzisiejszej polskiej kultury nawet nie kuszą się o to, by być w czymś istotnie nowatorskim i inspirującym dla zwykłego odbiorcy. Im wystarczy niewolnicze kopiowanie zachodnich wzorców. Sztuka nie może być wykoncypowana, nie może być sprytną pułapką zastawioną li tylko na pieniądze. Odnoszę wrażenie, że tak hołubieni w większości mediów polscy „pisarze” za podstawowy cel obrali sobie łaszenie się do postępowego, europejskiego salonu... A ten obsycha intelektualnie już od dawna i za fasadą rzekomej nowoczesności stara się skryć ropiejący umysł, który już dawno jest bezpłodny.

Czy dziś nie może powstać dzieło tak syntetycznie opisujące czas, jak niedoceniana ciągle „Lalka” Bolesława Prusa?

Zostaną po nas kultura i jej wytwory. Spójrzcie na to, co nas otacza, czy jest to architektura, którą chcielibyśmy się chlubić, która wytycza nowe drogi w tej dziedzinie?

Niestety, tak jak w świecie biznesu, tak i w naszej kulturze – od niemal trzydziestu lat – dominuje postkomunistyczna, sztucznie w Polsce introdukowana „elita”. Jej potencje nie tylko że u samego początku były niewielkie, to jeszcze z biegiem lat uległy wyczerpaniu.

No, dobrze – stwierdzą Państwo – ale jaki wpływ na te sprawy ma szary Kowalski, ktoś, kto nie bywa na salonach i nie ma ani czasu, ani środków na działanie?

Każdy z nas jest jednak klientem, konsumentem. Wystarczy – w dziedzinach kultury – dokonywać świadomych i przemyślanych wyborów. Nie kupujmy w wielkiej sieci, która nie tylko nie należy do polskiego kapitału, ale też jest wyraźnie nastawiona na promocję antypolskich wydarzeń; nie kupujmy autorów, którzy otwarcie występują przeciwko polskiej idei narodowej, katolicyzmowi czy po prostu tworzą nieprawdziwy obraz współczesnej Polski i Polaków. Starajmy się docierać do tych, którzy tworzą wartościowe treści, promujmy ich wśród swoich znajomych. To wystarczy, aby pieniądze zwykłych ludzi przyczyniały się do zdrowienia naszej kultury współczesnej. Do tego nie potrzeba wielkiej determinacji.

Przede wszystkim jednak odkrywajmy dla siebie to, co w naszej kulturze jest wartościowe i budujące. Poziom kultury jest miernikiem świadomości naszych pokoleń. Nie możemy być w tej dziedzinie leniwi, nie możemy też polegać na „doradztwie” i „recenzjach” głównych mediów. Kultura wymaga aktywności „szarych obywateli”.

Tagi:
felieton

Reklama

Przestrogi francuskiego polityka

2019-11-26 12:17

Jan Maria Jackowski
Niedziela Ogólnopolska 48/2019, str. 34

Alexis de Tocqueville miał zdolności profetyczne. Nie był zwolennikiem demokracji liberalnej, lecz przenikliwie i dalekosiężnie przepowiedział, że jej nadejście do Europy jest nieuchronne

By lepiej zrozumieć otaczający nas świat, warto czytać klasyków. Zmarły 160 lat temu francuski myśliciel polityczny, socjolog i polityk Alexis de Tocqueville (1805-59) w wydanej w 1840 r. książce „O demokracji w Ameryce” antycypował tendencje, które staną się dominujące w społeczeństwach masowych i w dzisiejszej Unii Europejskiej. Napisał: „Widzę nieprzebrane rzesze identycznych i równych ludzi krążących w kółko, w poszukiwaniu małych i pospolitych wzruszeń, którymi zaspokajają potrzeby swojego ducha. Każdy z nich żyje w izolacji i jest obojętny wobec cudzego losu. (...) Człowiek istnieje tylko w sobie i dla siebie, i jeżeli jeszcze ma rodzinę, to na pewno nie ma już ojczyzny”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

2016-12-08 06:54

mlk / br, Warszawa / KAI

Kościół katolicki 8 grudnia obchodzi uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Wydarzenie Niepokalanego Poczęcia Maryi jest zasługą specjalnej Bożej łaski. Tajemnica ta pokazuje szczególną rolę Maryi a także, że każdy z nas cieszy się Bożą pomocą w zadaniach, które Bóg stawia na drodze naszego życia.

Niepokalana wg. bł. Urszuli Leduchowskiej/fot. Graziako

Czym jest niepokalane poczęcie? Wyraża prawdę o tym, że rodzice Maryi - Joachim i Anna - poczęli swoją córkę, która została przez Boga zachowana od zranienia grzechem pierworodnym. Poczęcie nieskalane przez grzech pierworodny dotyczy tylko Maryi, która w wyjątkowy sposób została zachowana od grzechu ze względu na to, że stała się Matką Syna Bożego.

Niepokalane poczęcie jest czymś innym od dziewiczego poczęcia Jezusa Chrystusa przez Maryję z Ducha Św. Boża interwencja w wypadku początku życia Maryi nie polegała na zastąpieniu działania rodziców, ale na ochronie jej duszy przed skutkami grzechu pierworodnego. Oczywiście Syn Boży w swoim człowieczeństwie również nie był dotknięty grzechem.

Prawdę o niepokalanym poczęciu Maryi można przyjąć jednie rozumem oświeconym wiarą. Kościół uroczyście ogłosił ją jako dogmat wiary w środku epoki racjonalizmu i scjentyzmu w połowie XIX w. Dokonał tego papież Pius IX w 1854 r. w bulli "Ineffabilis Deus" (Niewyrażalny Bóg). Czytamy tam następującą formułę: "Powagą Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia - mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego - została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć".

Dogmat ukazuje niezwykłość i wolność Bożego działania. Chociaż zbawienie ludzkości dokonało się przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, na mocy przewidzianych zasług Zbawiciela Maryja już uprzednio została odkupiona i tym samym zachowana od grzechu pierworodnego. W ten sposób Bóg przygotował ją do niezwykłego zadania w historii zbawienia.

Według wiary katolickiej każdy człowiek przychodzący na świat jest naznaczony grzechem pierworodnym. Grzech ten jest "przenoszony" wraz z przekazywaniem natury ludzkiej, która u Prarodziców, ze względu na ich nieufność i nieposłuszeństwo Bogu - o czym mówią pierwsze rozdziały Biblii - została pozbawiona pierwotnej świętości i sprawiedliwości. Grzech pierworodny - jak wyjaśnia Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 404) - nie jest popełniany lecz zaciągany, nie jest aktem ale stanem, w jakim poczyna się człowiek. Z grzechu pierworodnego uwalnia człowieka dopiero chrzest święty.

Maryja natomiast od tego dziedzictwa grzechu została zachowana, dlatego też Pismo św. nazywa Ją "Pełna łaski" (Łk 1,28). Kościół naucza, że wypadało aby Ta, która miała stać się "Matką swojego Stworzyciela" i Zbawiciela świata była w sposób szczególny przygotowana przez Boga. "Niepokalanie poczęta" oznacza nie tylko, że Maryja była wolna od grzechu pierworodnego, ale też wyraża Jej szczególną bliskość z Bogiem, całkowite zawierzenie Bogu, wewnętrzną harmonię i pełnię człowieczeństwa.

Wolność od grzechu i doskonałość nie sprawia, że Maryja staje się daleka ludziom. Wręcz przeciwnie, Jej wspólnota z każdym człowiekiem jest nieporównywalna z niczym, ponieważ to co ludzi dzieli, co oddala ich od siebie, to przede wszystkim wyrastający z grzechu egoizm, którego w Maryi nie było. Dlatego jest Ona Matką nie tylko kochającą, ale też rozumiejącą i współczującą. Prawda o niepokalanym poczęciu jest również dla wszystkich chrześcijan znakiem ukazującym, jak wielkie rzeczy Bóg może zdziałać w człowieku, i jakie ma plany wobec każdego: doprowadzić do pełni człowieczeństwa i świętości.

Wiara w niepokalane poczęcie Najświętszej Maryi Panny ma wielowiekową tradycję. Teologiczny spór na ten temat toczył się już od pierwszych wieków. Za uznaniem niezwykłego przywileju Maryi opowiadali się już św. Justyn (100-167), św. Ireneusz (ok. 140-200), a zwłaszcza św. Augustyn (354-430) natomiast przeciwny mu był w późniejszym czasie m.in. św. Tomasz z Akwinu (1224-1274). W XV stuleciu istniały już pierwsze orzeczenia Kościoła na ten temat, choć nie miały one jeszcze rangi dogmatu. W 1617 r. papież Paweł IV zakazał wygłaszania publicznie opinii sprzecznych z wiarą w Niepokalane Poczęcie. W 1661 r. na prośbę króla Hiszpanii Filipa IV papież Aleksander VII wydał bullę, w której streszcza dzieje kultu Niepokalanego Poczęcia używając tam słów, które Pius IX powtórzył w swojej formule dogmatycznej. Papież Klemens XI ustanowił w 1708 r. dzień 8 grudnia świętem obowiązującym w całym Kościele powszechnym. Wreszcie 8 grudnia 1854 r. Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

Dogmat jest to obiektywna prawda wiary zawarta w objawieniu Bożym, którą nauczycielski urząd Kościoła (papież lub sobór) przekazuje w powszechnym nauczaniu zwyczajnym lub uroczystym. Dogmaty są niezmienne, mogą natomiast być coraz głębiej przez Kościół poznawane, dlatego też ich formuła może być uściślana. Jak pisze św. Tomasz z Akwinu, dogmat ujmuje prawdę, która przekracza zdolność naszego poznawania i pojęciowania. Ukazuje prawdę, która nie jest w ten sposób wyczerpana, ale do poznania której dążymy.

Jak dotąd ostatni dogmat ogłosił w 1950 r. papież Pius XII. Zawarty on jest w konstytucji apostolskiej "Munificentissimus Deus" i głosi, że Maryja została wzięta do nieba z ciałem i duszą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: kard. L. A. Tagle – nowy prefekt Kongregacji Ewangelizacji Narodów

2019-12-08 19:43

kg (KAI) / Watykan

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało 8 grudnia, że papież Franciszek mianował arcybiskupa Manili kard. Luisa Antonio Taglego nowym prefektem Kongregacji Ewangelizacji Narodów. Piastujący dotychczas ten urząd kard. Fernando Filoni został wielkim mistrzem Rycerskiego Zakonu Grobu Pańskiego, zastępując na tym stanowisku Amerykanina kard. Edwina Fredericka O’Briena, który 8 kwietnia br. skończył 80 lat. Kard. Tagle jest drugim purpuratem z Azji, stojącym na czele tego urzędu, po kard. Ivanie Diasie z Indii (1936-2017), który pełnił to stanowisko w latach 2006-11.

Paweł Kęska/facebook.com

Kard. L. Tagle jest jedną z najciekawszych i najbardziej rozpoznawalnych postaci Kościoła nie tylko w swej ojczyźnie, ale w całej Azji i na świecie. Gdy 24 listopada 2012 na ostatnim, jak się później okazało, konsystorzu Benedykta XVI odbierał z rąk obecnego papieża-seniora oznaki godności kardynalskiej, miał 55 lat i był wówczas najmłodszym członkiem Kolegium Kardynalskiego, wyglądał zresztą jeszcze młodziej. Potwierdzeniem tego był anegdotyczny fakt z okresu przed konklawe w marcu 2013, które wybrało nowego Ojca Świętego: otóż ówczesny kard. Jorge M. Bergoglio, czyli obecny Franciszek, spotkawszy młodego purpurata w windzie Domu św. Marty, zapytał go, ile ma lat, sądził bowiem, że jest to jakiś młody ksiądz, pracujący w Kurii Rzymskiej.

Luis Antonio Gokim Tagle, zwany przez najbliższych „Chito”, urodził się 21 czerwca 1957 w Manili, ale jego rodzina pochodzi z miasta Imus na południe od stolicy. Tam też ukończył szkołę katolicką, a następnie wstąpił do stołecznego seminarium duchownego św. Józefa, po którego ukończeniu 27 lutego 1982 przyjął święcenia kapłańskie w katedrze w Imus. Przez 3 lata był potem wikariuszem jednej z parafii w tym mieście i ojcem duchowym w tamtejszym seminarium, którego w 1983 został rektorem. Wykładał także filozofię i teologię w 3 różnych seminariach i kolegiach duchownych.

W latach 1985-91 uzupełniał studia z zakresu teologii systematycznej na Uniwersytecie Katolickim Ameryki w Waszyngtonie, uzyskując tam doktorat z teologii nt. kolegialności biskupiej w nauczaniu i praktyce Pawła VI. Potem przez rok kształcił się także w Rzymie. Do 2011 był związany z diecezją Imus, pełniąc w niej różne stanowiska kurialne oraz proboszcza miejscowej katedry (w której wcześniej został ochrzczony 21 lipca 1957), głosił konferencje, rekolekcje, organizował kursy doszkalające dla księży, osób zakonnych i świeckich także w innych częściach Filipin i za granicą. Brał też udział w pracach swego episkopatu i Federacji Konferencji Biskupich Azji (FABC), wyróżniając się tam jako ceniony mówca.

Zdolności i wielostronna aktywność ks. Taglego zwróciły nań uwagę także w Watykanie i św. Jan Paweł II mianował go członkiem Międzynarodowej Komisji Teologicznej na lata 1997-2003. Ponadto przyszły kardynał był 15 lat członkiem mieszczącej się w Bolonii rady wydawniczej wielotomowej serii „Historia Soboru Watykańskiego II”. W 1998 był jednym z ekspertów zgromadzenia specjalnego Synodu Biskupów dla Azji.

22 października 2001 Ojciec Święty mianował 44-letniego wówczas kapłana biskupem diecezji Imus; sakry udzielił mu 12 grudnia tegoż roku ówczesny arcybiskup Manili kard. Jaime Sin. Pełniąc ten urząd Tagle wcielał w życie wskazówki i wytyczne, wypracowane na diecezjalnym zgromadzeniu duszpasterskim w 1999. Szczególną uwagę zwracał na sprawy młodzieży, do której kierował co tydzień komentarze liturgiczne za pośrednictwem interentu. W 2009 z jego inicjatywy odbyło się właśnie w tej diecezji pierwsze spotkanie młodych katolików z Azji – kontynentalny odpowiednik Światowych Dni Młodzieży. Piastował też różne stanowiska w łonie episkopatu Filipin i w FABC, był jednym z przedstawicieli Kościoła swego kraju na kilku zgromadzeniach Synodu Biskupów itp.

13 października 2011 Benedykt XVI przeniósł bp. Taglego w czasie, gdy przygotowywał on obchody 50-lecia swej diecezji, na stanowisko arcybiskupa Manili, a w rok później, 24 listopada 2012, na swym ostatnim, jak wspomniano, konsystorzu włączył 55-letniego wówczas hierarchę w skład Kolegium Kardynalskiego. Tagle – siódmy kardynał w dziejach Kościoła filipińskiego – był wówczas najmłodszym członkiem Kolegium. W tym charakterze wziął udział w dniach 12-13 marca 2013 w konklawe, które wybrało Franciszka. Wielu watykanistów właśnie w filipińskim purpuracie upatrywało jednego z najpoważniejszych kandydatów na nowego następcę św. Piotra.

Jako kardynał był i jest członkiem kilku kongregacji i papieskich rad, wielokrotnie uczestniczył w obradach Synodu Biskupów, m.in. był jednym z 3 przewodniczących-delegatów na Synodzie w 2014 nt. rodziny i jednym z 4 na następnym zgromadzeniu w 2015. 14 maja 2015 wybrano go na przewodniczącego Caritas Internationalis i urząd ten pełni on do dziś.

Nowy prefekt watykańskiego urzędu misyjnego przywiązuje dużą wagę do środków przekazu, zwłaszcza do tych najnowszych. Od 2008 co tydzień w telewizji ogólnokrajowej głosi rozważania do czytań niedzielnych, zatytułowane „The Word Exposed”.

Zna języki angielski, filipiński (tagalski) i włoski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem