Reklama

Wiara

Święty nie rodzi się po śmierci

Kiedy umierał wczesnym rankiem 28 maja 1981 r., w cieniu strapienia związanego z niedawnym zamachem na Jana Pawła II, ofiarowywał swoje cierpienie w intencji papieża.

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

kard. Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

W czasie pogrzebu kard. prymasa Stefana Wyszyńskiego na jednym z wieńców przykuwał uwagę napis: „Niekoronowany król”. To o takich Adam Mickiewicz napisał: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”, a prymas Wyszyński mówił w kontekście powstańców warszawskich, że jeśli o nich zapomnimy, to „kamienie wołać będą”. Dlatego modlimy się i dziś o zachowanie nas od „grzechu niepamięci, co pozwala zarastać grobom ojców naszych”.

Oddawać swe cierpienia Kościołowi

Był człowiekiem, który ukochał Kościół i jako wierny jego syn budował go i bronił, żyjąc duchem Ośmiu błogosławieństw. Dał żywe świadectwo tego, że z pomocą łaski Bożej w realnym, pełnym trudów i wyzwań życiu można żyć radykalnie Ewangelią. Stanowił wzór kapłana i służby kapłańskiej oddanej bez reszty Bogu, gotowej na największe ofiary. W czasie uwięzienia w Prudniku zanotował w Zapiskach: „Gdybym dziś narodził się na nowo, a zapytany – jaką drogę życia obrałbym – bez chwili wahań wszedłbym na drogę kapłaństwa, choćbym od początku jasno wiedział, że skończę w okowach Chrystusowych, we wzgardzie szubienicy”.

Mimo podejmowanych przez komunistów prób rozbicia jedności Kościoła oraz dzielenia opinii katolickiej, a także trudnych momentów, zwłaszcza w okresie stalinowskim, obronił niezależność Kościoła. Na tym polu nie brakowało kompromisów i prób dialogu z komunistami, a jak trzeba było – również stanowczego oporu, za który płacił swoim internowaniem, znoszeniem nieprzerwanych ataków, życiem w otoczeniu licznych agentów bezpieki. Co więcej, w tak skrajnych warunkach stał się dla Polaków największym autorytetem, nie tylko moralnym. W żadnym kraju poddanym kontroli sowieckiej Kościół nie odgrywał takiej roli jak w Polsce, a prymas nie był tak poważnym autorytetem, z którym komuniści zmuszeni byli stale się liczyć.

Reklama

Dostosowując aplikację nauk soborowych do polskich warunków, oszczędził polskiemu Kościołowi kryzysu, który był udziałem wielu wspólnot w krajach Zachodu. Nie szczędzono mu za to krytyki, zwłaszcza w środowiskach inteligencji katolickiej.

Dla Jana Pawła II rola prymasa w jego drodze na Stolicę Apostolską i w czasie elekcji była niepodważalna. Dzień po inauguracji pontyfikatu nowy biskup Rzymu powiedział do prymasa: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, (...) gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła”.

Po Bogu największa miłość to Polska

Należał do pokolenia, którego próg dojrzałości przypadł na początki niepodległej Polski. Walcząc niezłomnie o fundamentalne prawa człowieka, Kościoła i narodu w okresie komunistycznego zniewolenia, przeprowadził nas, tak jak Mojżesz Żydów, przez „morze czerwone”. Dwa lata po śmierci kard. Wyszyńskiego Jan Paweł II powiedział w katedrze warszawskiej, że był on „człowiekiem wolnym i uczył nas, swoich rodaków, prawdziwej wolności”. Sam odnalazł najgłębsze źródło swej wolności w najbardziej intymnej relacji z Maryją, a przez Nią – z Jej Synem. I tą drogą prowadził swoją owczarnię przez ponad 3 dekady. Dlatego też często mówi się o zmarłym prymasie jako o „ojcu naszej wolności” czy „ojcu wolnych ludzi”, których wyrywał z oportunizmu i lęku.

Reklama

Swoją heroiczną wiarą, czytelnym świadectwem kapłańskiego życia, wiernością Bogu i powołaniu, mądrością i odwagą płynącą z relacji z Bogiem obronił miejsce Boga w życiu narodu. Po strasznym doświadczeniu wojny, mimo bardzo trudnych warunków, powstrzymał ateizację narodu, wygrał walkę o „rząd dusz” z komunistycznym reżimem. Wielkie znaki tego zwycięstwa oglądał w czasie milenium chrztu Polski, pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do naszego kraju oraz w czasie sierpniowych strajków w 1980 r., kiedy ku zdziwieniu całego świata na terenie strajkujących zakładów przedstawiciele pokolenia milenium organizowali Msze św.

Duchowy przewodnik narodu

Umocnił więź narodu z Maryją i nadał jej nowy wymiar. Oddając się sam w duchową niewolę Maryi w czasie uwięzienia w Stoczku Warmińskim – 8 grudnia 1953 r., otworzył drogę do odnowienia przymierza narodu z Matką Boga w formie ślubów na Jasnej Górze w 1956 r., a następnie peregrynacji kopii Jej jasnogórskiego obrazu po kraju w czasie Wielkiej Nowenny i roku milenium. Na nowo potwierdził rolę Jasnej Góry jako „twierdzy warownej ducha Narodu” i „Stolicy Łaski”, której obrona oznacza „obronę duszy chrześcijańskiej Narodu”.

Mówił za naród, był jego duchowym przewodnikiem, wyrażał jego ból, jego aspiracje i był dlań ojcem. Jednocześnie uczył patriotyzmu. Tuż przed aresztowaniem w 1953 r. powiedział: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Po doświadczeniach wojny, która przyniosła tyle krwi, wychowywał do nowego patriotyzmu: „Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata”. Kochał polską historię, w której – jak pisał – tkwi duch narodu. Był z niej dumny, nie wstydził się z niej czerpać żywotnych sił, tak bardzo potrzebnych wspólnocie wystawionej na kolejną wielką próbę. Bronił naszej tradycji, tożsamości i kultury głęboko zakorzenionej w wierze i związku dziejów Kościoła z dziejami narodu. Publicznie przyrzekał walkę o to, aby ojczyzna „Polską była! Aby w Polsce po polsku się myślało!”. Odwoływał się do pojęcia Polaka katolika, widząc w nim skuteczną tarczę przed ateizacją narodu. Jako ojciec stawiał jednak także wymagania – kazał stawać w prawdzie, gromił wady i złe nawyki, nad którymi jego rodacy mieli pracować, podejmując wysiłek w walce „z wrogiem, który jest w nas”, w ramach wielkich programów duszpasterskich, takich jak np. Wielka Nowenna czy Społeczna Krucjata Miłości.

Istota przebaczenia

Akceptując projekt listu biskupów polskich do niemieckich z okazji milenium, podpisując go i broniąc jego chrześcijańskiego przesłania w atmosferze brutalnej nagonki propagandowej, przyczynił się do przełomu w stosunkach polsko-niemieckich. A przecież sam mówił: „Przebaczenie i prośba o wybaczenie nie oznaczają zapomnienia”. Bez klimatu, który stworzył list, nie byłyby możliwe wizyta kanclerza Willy’ego Brandta w Polsce w 1970 r. i rozpoczęcie dialogu politycznego, który doprowadził do normalizacji wzajemnych stosunków i uznania przez RFN polskiej granicy zachodniej.

Prymas Wyszyński przyczynił się także do integracji ziem zachodnich z resztą kraju, dbając o Kościół na tych ziemiach, odwiedzając je często oraz podkreślając ich historyczne związki z macierzą.

„Święty nie rodzi się po śmierci”, gdyż buduje swoją świętość przy pomocy Bożej łaski, świadectwem własnego życia, w konfrontacji z wyzwaniami, mnożącymi się przeszkodami. Uczy się od Jezusa służyć i tracić życie, aby wydać obfite owoce. Wreszcie – pozwala „własną historię (...) napisać Bogu”. Takim pozostanie w naszych sercach, również jako nasze zobowiązanie.

2020-05-26 18:00

Ocena: +5 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dokument „Ojciec i Pasterz - Kardynał Stefan Wyszyński” - dziś emisja w TVP1

2020-09-08 09:01

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

kard. Wyszyński

www.prymaswyszyński.pl

Kard. Stefan Wyszyński

Kard. Stefan Wyszyński

We wtorek 8 września o godz. 21.00 TVP 1 wyemituje film dokumentalny „Ojciec i Pasterz - Kardynał Stefan Wyszyński”, poświęcony osobie i nauczaniu Prymasa Tysiąclecia. Jego twórcy odbyli dziesiątki rozmów, spotykając się głównie z osobami, które znały osobiście przyszłego błogosławionego.

„Ojciec i Pasterz - Kardynał Stefan Wyszyński" to unikalny dokument poświęcony osobie i nauczaniu Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Prace nad jego realizacją trwały prawie 3 lata. Twórcy przejechali tysiące kilometrów, odbyli dziesiątki rozmów, spotykali się głównie z osobami, które znały Prymasa osobiście. Z czasem te rozmowy rozszerzono także o osoby, które spuścizną Prymasa Tysiąclecia zajmują się zawodowo.

Po pokazie specjalnym filmu, jaki odbył się 3 sierpnia w siedzibie Arcybiskupów Warszawskich z okazji rocznicy urodzin Prymasa, metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz powiedział, że jest to jeden z najlepszych filmów o Prymasie Tysiąclecia, jakie do tej pory powstały. Twórcom udało się bowiem pokazać świętość w normalności i normalność w świętości.

Historycy na pytanie, dlaczego Prymasa nazywamy Prymasem Tysiąclecia, zwykle odpowiadają: przeprowadził Polskę przez Tysiąclecie Chrztu Polski. Jan Paweł II miał całkiem inną odpowiedź: „Bo taki Prymas zdarza się raz na tysiąc lat”.

Autorzy dokumentu byli praktycznie we wszystkich miejscach związanych z życiem i pracą kard. Wyszyńskiego. Zrealizowano kilkaset godzin nagrań z dziesiątkami osób, które znały go osobiście lub pracowały z nim przez wiele lat. Są to unikalne świadectwa czasów i relacji z niezwykłą osobą i jej nauczaniem.

W filmie wykorzystano zaledwie drobną część tych nagrań, dlatego autorzy projektu postanowili uruchomić stronę internetową towarzyszącą filmowi, na której zamieszczane będą pełne wersje rozmów ze świadkami życia i pracy Prymasa. Szczegółowe informacje: www.ojciecipasterz-wyszynski.pl

Wszystko - jak mówi reżyser filmu Piotr Górski - zaczęło się w mieszkaniu jego przyjaciela pallotyna ks. Jerzego Andruszewskiego, gdzie poznał Annę Rastawicką, jedną z najbliższych współpracownic Prymasa Wyszyńskiego. Od razu znaleźli wspólny język. Początkiem wspólnej pracy była natomiast wymiana myśli o tym, czy Prymas rzeczywiście był kostycznym i pomnikowym „Księciem Kościoła” czy też może miał także swój ludzki, codzienny wymiar? Od słowa do słowa, zrodził się pomysł (dwa lata przed ogłoszeniem beatyfikacji) utrwalenia wspomnień nielicznych żyjących jeszcze osób, które z Prymasem pracowały. Pierwotnie chodziło o zapisanie wspomnień dla przyszłych pokoleń.

W filmie zobaczymy także wiele niepublikowanych do tej pory zdjęć archiwalnych, zdobytych z różnych źródeł, m.in. z archiwum Jasnej Góry, archiwum Instytutu Prymasowskiego, archiwum producentów „Świadectwa” o Janie Pawle II, archiwum Watykańskiego i prywatnego archiwum Przemysława Hauser-Schoenich - ambasadora Zakonu Maltańskiego na Antigui i Barbudzie, Grenadzie i w Indonezji. Sporo będzie także fragmentów homilii Prymasa, aby pokazać, jak dzisiaj aktualne są jego słowa.

Widzowie zobaczą też m.in. unikalną scenę koronacji Matki Bożej Ludźmierskiej, gdy figurze wypada berło i łapie je Karol Wojtyła. Prymas Wyszyński, zwraca się wtedy do niego, mówiąc: "Karolu, może to znak, że kiedyś Ty będziesz sternikiem Kościoła na Ziemi".

Twórcy filmu pokażą też niepublikowaną scenę, gdy w czasie audiencji generalnej Jan Paweł II klęka przed swoim przyjacielem Stefanem Wyszyńskim.

Tym, co uderza przede wszystkim po obejrzeniu dokumentu jest to, że nauczanie Prymasa Tysiąclecia ma wymiar uniwersalny i ponadczasowy. Momentami można odnieść wrażenie, że dzisiaj jest bardziej uniwersalne niż kiedy głosił je Prymas.

Z dokumentu dowiemy się też m.in., kto za życia Prymasa zdobył nielegalnie jego relikwie, przewidując jego świętość; jakie były ostatnie słowa Prymasa przed śmiercią; co lubił jeść i jak wypoczywał, a nawet, kiedy zdarzało mu się oszukiwać. Biograf Prymasa Peter Raina opowie o tym, jak ciemną nocą Prymas zaproponował mu spotkanie z niezwykłą i tajemniczą kobietą.

W filmie widzowie obejrzą świadectwa m.in. kardynałów Kazimierza Nycza i Stanisława Dziwisza, o. Jerzego Tomzińskiego (ponad 100-letniego wielokrotnego przeora i generała zakonu Paulinów ), o. Leona Knabita, Anny Rastawickiej, sióstr nazaretanek z Komańczy, Petera Rainy, abp. Józefa Michalika oraz historyków Kościoła prof. Jana Żaryna i prof. Pawła Skibińskiego, a także wielu innych osób.

Producenci planują pokazy specjalne filmu we wszystkich miejscach związanych z życiem i pracą Prymasa Wyszyńskiego. - Chodzi o to, żeby niezwykła aktualność i mądrość słów Prymasa dotarła do Polaków żyjących tu i teraz - powiedział w filmie Kard. Nycz. Specjalne pokazy filmu odbędą się również na Jasnej Górze.

W opinii twórców filmu, powinien go zobaczyć każdy Polak. Rodacy kard. Wyszyńskiego powinni wiedzieć kim był, co zrobił dla Polski i świata oraz o czym nauczał Prymas Tysiąclecia. Bez niego prawdopodobnie nie upadłby tak szybko Komunizm w Polsce i - jak powiedział Jan Paweł II - nie byłoby na stolicy Piotrowej Papieża Polaka.

Filmowi towarzyszy unikalna książka Anny Rastawickiej „Ten zwycięża, kto miłuje”. Publikację wydało Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego - partner merytoryczny filmu.

Producentem filmu jest firma Aurel wraz z Instytutem Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Sponsorami są KGHM Miedź Polska, PKN Orlen, PZU i PGE. Partnerem jest Muzeum Jana Pawła II I Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Patronem medialnym jest redakcja "Rzeczpospolitej".

Filmowi towarzyszyć będzie także specjalnie napisana na jego potrzeby piosenka „Czas to miłość” w wykonaniu Aleksandry Smerechańskiej, finalistki "Voice of Poland".

Film dostępny będzie także na platformie TVP VOD.

CZYTAJ DALEJ

Ukraina: katolicy kijowscy odzyskali w końcu kościół św. Mikołaja

2020-09-18 20:32

[ TEMATY ]

Kościół

Ukraina

św. Mikołaj

Kijów

Wikipedia

Kościół św. Mikołaja w Kijowie

Kościół św. Mikołaja w Kijowie

Rada Ministrów Ukrainy zatwierdziła 16 września plan budowy w Kijowie do końca 2023 Domu Muzyki. Trafi tam Narodowy Dom Muzyki Organowej i Kameralnej Ukrainy, mieszczący się obecnie w dawnym kościele katolickim św. Mikołaja, co oznacza, że wróci on do swych pierwotnych właścicieli – katolików stolicy Ukrainy. Do tego czasu gmach będzie użytkowany wspólnie przez wiernych i melomanów.

Ministerstwo Kultury i Polityki Informacyjnej ma do końca 2023 roku zbudować w Kijowie Dmach Muzyki i przenieść do niego wspomniany Narodowy Dom Muzyki Organowej i Kameralnej Ukrainy.

Władze poleciły również resortowi kultury przekazanie w stałe bezpłatne użytkowanie "Gminie Religijnej Parafia św. Mikołaja diecezji kijowsko-żytomierskiej Kościoła rzymskokatolickiego w mieście Kijowie" budynku kościoła św. Mikołaja na ul. Wełykiej Wasilkiwśkiej 75. Rząd postanowił ponadto, że do chwili przeniesienia się na nowe miejsce Domu Muzyki dotychczasowy użytkownik będzie korzystał z dawnej świątyni razem z parafianami.

Katolicy stołeczni od dawna starali się o odzyskanie kościoła, apelując jednocześnie o jego pilne odnowienie. Rok temu protestowali oni przeciwko odbyciu w pomieszczeniu świątyni pokazu mody. Zgodę na przeprowadzenie go wydało Ministerstwo Kultury.

Wzniesiony na przełomie XIX i XX wieku w stylu neogotyckim kościół św. Mikołaja jest jednym z arcydzieł sławnego w tamtym czasie miejscowego architekta Władysława Horodeckiego i należy do najpiękniejszych budowli Kijowa.

Do połowy XIX stulecia w mieście istniała tylko jedna świątynia katolicka – kościół św. Aleksandra, który, choć duży jak na tamte czasy, mógł pomieścić najwyżej nieco ponad tysiąc osób. Tymczasem liczba wiernych przekraczała wówczas 35 tys. (w połowie byli to Polacy), co stanowiło prawie 14 proc. mieszkańców miasta. Nieustannie zabiegali oni o zezwolenie na budowę nowego obiektu i w końcu dopięli swego, a prywatni przedsiębiorcy i wierni przeznaczyli na ten cel ogromną, jak na tamten okres, sumę pół miliona rubli.

Ogłoszono konkurs, który wygrał 24-letni student Instytutu Inżynierów Cywilnych Stanisław Wołowski. Władze miasta uznały jednak, że projektant jest za młody i nie ukończył jeszcze studiów, toteż kierownictwo i nadzór nad budową powierzono wspomnianemu W. Horodeckiemu, cieszącemu się wówczas sławą jednego z najlepszych architektów w mieście, podczas gdy wystrojem wnętrza zajął się włoski mistrz Elio Sala, który już wcześniej współpracował z Horodeckim.

21 sierpnia 1899 wmurowano uroczyście kamień węgielny pod przyszły kościół, rozpoczynając w ten sposób budowę, która trwała ponad 10 lat. Wynikało to częściowo z warunków przyrodniczych: ziemia w tym miejscu znajdowała się w pobliżu rzeczki Łybiď i była mocno podmokła, budowniczowie musieli więc wzmacniać fundamenty palami betonowymi (był to wynalazek kijowskiego inżyniera Antona Strausa). Ale budowę przerwała również na pewien czas tragiczna śmierć 1 września 1904 r. 18-letniego robotnika Juchyma Kewlicza. Wszczęto śledztwo przeciw Horodeckiemu, ale okazało się, że poszkodowany zginął wskutek własnej nieostrożności.

Ostatecznie 19 grudnia 1909 ówczesny biskup pomocniczy łucki, żytomierski i kamienieckopodolski Antoni Karaś w obecności tysięcy wiernych konsekrował nową świątynię. Jej pierwszym proboszczem został pochodzący z Niemirowa na Podolu ks. Józef-Jan Żmigrodzki. Doczekał on czasów sowieckich i w 1930 został skazany na 7 lat obozu pracy, ale zmarł już przed końcem wyroku, w 1935 na Wyspach Sołowieckich.

W 1938 bolszewicy zamknęli kościół a parafia przestała istnieć. Budynek ograbiono z cennych rzeczy a w środku urządzono magazyn. Podczas walk o Kijów jesienią 1943 wskutek ostrzału artyleryjskiego uszkodzono mury i część wystroju wnętrza. Gmach odbudowano po wojnie, niszcząc jednak "przy okazji" cenne witraże i malowidła, a do odnowionych pomieszczeń przeniesiono Państwowe Archiwum Obwodu Kijowskiego. Na wieżach (wysokości 55 m) umieszczono urządzenia do zagłuszania zachodnich rozgłośni radiowych.

Postanowieniem Rady Ministrów ówczesnej Ukraińskiej Republiki Sowieckiej z 13 grudnia 1979 dawną świątynię zamieniono na Republikański Dom Muzyki Organowej i Kameralnej. Na miejscu głównego ołtarza stanęły organy sprowadzone z Czechosłowacji.

Pierwszą Mszę św. w byłym kościele odprawiono dopiero w styczniu 1992, a 25 czerwca 2001, podczas swego pobytu w Kijowie, odwiedził to miejsce Jan Paweł II. Obecnie współgospodarzami budynku są wspomniany Domu Muzyki i parafia katolicka a Msze i nabożeństwa są tam odprawiane po ukraińsku, polsku, hiszpańsku i po łacinie.

CZYTAJ DALEJ

Pożegnanie śp. ks. Romana Kulczyckiego

2020-09-20 07:07

Joanna Ferens

Msza św. żałobna za śp. ks. Romana Kulczyckiego

Msza św. żałobna za śp. ks. Romana Kulczyckiego

W sobotę, 12 września br. w Domu Księży Seniorów w Biłgoraju zmarł ks. Roman Kulczycki. Msza św. żałobna pod przewodnictwem ks. biskupa Jana Śrutwy została odprawiona (14.09) w kościele parafialnym pw. św. Marii Magdaleny w Biłgoraju.

Już na samym początku ks. Biskup zachęcał do modlitwy w intencji zmarłego kapłana: – Podczas pracy naukowej, we Włoszech, na Sycylii zobaczyłem w katakumbach napis w języku greckim, który do dziś mam przed oczyma. Napisane było na jednym z grobów: "Nikt nie ujdzie śmierci". Więc dziś chciałbym powiedzieć, przywołując śmierć naszego brata Romana i tylu innych ze stanu duchownego, którzy w pielgrzymce życia go poprzedzili. Nikt nie ujdzie śmierci, ale my chrześcijanie ze śmierci przechodzimy do życia – mówił.

W kazaniu dyrektor Domu Księży Seniorów, ks. Krzysztof Portka dziękował zmarłemu za świadectwo jego kapłańskiego życia, podkreślał pokorę zmarłego w przyjmowaniu krzyża dnia codziennego i choroby, jego pamięć o zmarłych kapłanach oraz zaufanie do Bożego Miłosierdzia: – Dziś dziękuję ci Księże Romanie za ową pokorę w przyjmowaniu krzyża, cierpienia, choroby, ale również dziękuję ci za twoją dobroć wobec współbraci kapłanów z naszego domu, zwłaszcza wobec już zmarłych m.in. śp. ks. Eugeniusza Tatarczaka, ks. Michała Stycznia. Dziękuję ci również księże Romanie za pewne zdanie, które kiedyś wypowiedziałeś, bo ono było odwagą twojego serca. Wypowiedziałeś je przy mnie do jednego z kapłanów: „Pamiętaj, że Boże Miłosierdzie ma nauczyć nas miłości, która nie potępia i nie wypomina”. To piękne zdanie i w tej godzinie Bożego Miłosierdzia potrzebne jest każdemu z nas. Dziękuję ci za to świadectwo twojego kapłańskiego życia – zaznaczał.

Ks. Krzysztof Portka przytoczył również ostatnie słowa testamentu śp. ks. Romana: – Chciałbym na zakończenie przywołać ostatnie słowa z testamentu zmarłego ks. Romana. Tak zapisał: „Bądź uwielbiony Panie za wszystko, a po śmierci odpuść winy i obdarz łaską przebywania z Tobą na wieki. Maryjo wyproś mi żal i łaskę dobrej śmierci. Ave Maria!”. Przedziwnie się związałeś księże Romanie z Matką Bożą. 2 lutego 1957 roku w święto Matki Bożej Gromnicznej przyszedłeś na świat. 12 września 2020 roku we wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi umierasz, a jutro, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Matki Bolesnej spoczniesz w swej rodzinnej parafii. Maryjo, Matko kapłanów, uproś u swojego Syna Jezusa Chrystusa łaskę miłosierdzia dla powracającego po ziemskiej wędrówce ks. Romana i wspomóż wszystkie młode serca w odważnym pójściu za Chrystusem i ofiarowaniu się Bogu i Kościołowi, by nie zabrakło głosiecieli Ewangelii i szafarzy świętych tajemnic – podkreślał.

Msza św. pogrzebowa pod przewodnictwem Biskupa Pomocniczego Mariusza Leszczyńskiego odbyła się we wtorek, 15 września 2020 r., w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP w Nowym Siole.

Ks. Roman Kulczycki urodził się 22 lutego 1957 r. w Cieszanowie. Święcenia kapłańskie otrzymał 28 czerwca 1983 r. w Lubaczowie z rąk biskupa Mariana Rechowicza – Administratora Apostolskiego w Lubaczowie. Posługiwał duszpastersko w wielu placówkach m.in. w Baszni Dolnej, w Narolu, Tarnoszynie, Niemstowie, Zamościu, a także jako duszpasterz i misjonarz na Ukrainie i Republice Południowej Afryki. Od 2009 roku pomagał jako rezydent w Krowicy Samej, w Hrubieszowie, w Parafii Chrystusa Króla i Parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju.

Śp. ks. Romana polecajmy w modlitwach Miłosierdziu Bożemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję