Reklama

Głos z Torunia

W drodze do Niniwy

Razem do nieba

Bóg wytyczył już dla nas drogę i przygotował pożywny pokarm. Nie musimy błąkać się po bezdrożach.

Niedziela toruńska 6/2024, str. VI

[ TEMATY ]

felieton

Archiwum ks. Rajmunda Ponczka

Ks. Rajmund Ponczek,

Ks. Rajmund Ponczek,

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wyruszam w drogę. Idę w Jego Imię. Nie wiem, w jakim momencie ukaże mi się Jezus. Czy wtedy, gdy będę wchodził do ostatniego domu przy drodze? Czy może jako matka podnosząca do piersi nowo narodzone niemowlę?

Na swojej drodze także możesz spotkać Zmartwychwstałego. Uczniowie wędrujący do Emaus potrzebowali trochę czasu, aby Go rozpoznać. Głoszone słowo nie wystarczyło. Nie przebiło skorupy smutnych serc. A jednak finał drogi był piękny. Poznali Go po łamaniu chleba. Pokarm na drogę własnymi rękoma przygotował i podał im Jezus.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Stół z białym obrusem, dwiema zapalonymi świeczkami, wodą święconą z kropidłem i krzyżem stał na środku pokoju. Przede mną wersalka, na niej posadowione misie. Cała kolekcja. Może dwanaście. Misie z różnych epok: miś tradycyjny – uszatek, miś Myszka Miki Maus, miś z rogami renifera. Przekrój epok. Myślę, że tradycyjnymi bawiła się jeszcze mama, myszką starsze rodzeństwo, a misiem z reniferem najmłodsze. Trzy pokolenia, może cztery?

Reklama

– Po dwudziestu latach zakwitł ponownie – usłyszałem wyznanie 92-letniej kobiety. – Mąż kupił mi skrzydłokwiat 23 lata temu. Wracaliśmy do domu. On jeszcze cofnął się do kwiaciarni, aby go kupić i sprezentować. Odradzałam mu, ale był uparty. Okazało się, że to był ostatni kwiat, który od niego otrzymałam. Kilka dni później umarł. Przez pierwsze trzy lata regularnie zakwitał. Potem już nie. Mieszkałam w kilku miejscach: u syna, potem u córki. Zawsze go ze sobą zabierałam. Osobisty skarb. Zakwitł ponownie. Po tylu latach.

Pamięć po mężu ciągle żyje jak ofiarowany kwiat. Nie tylko pamięć. On żyje. Kwiat potrafi zamknąć życiorys. Ale życie się nie kończy. Przechodzi w inne. Ofiarowany kwiat jest znakiem. Jak ważne są znaki miłości. W szarości i niekiedy brzydocie codziennego życia pomaga przebić się pięknu i przenieść miłość przez śmierć. – Budowaliśmy górę domu – opowiada inna kobieta. Mąż pracował. Ja jeździłam do NRD i na Węgry. Wówczas można było jechać na dowód. W tamtą stronę – na Węgry, woziło się ubrania robocze – drelichy. Sprzedawało. Kupowało się swetry i tu nimi handlowało. Wówczas wszystkiego brakowało. A jeżeli było, to szare.

– Jadąc do NRD, wymieniłam całe oszczędności, które były przeznaczone na budowę. Powoli się ciułało i budowało. Kupiłam 300 marek. Tam zakupiłam gumy Mamby i zgrzewki coca-coli w małych puszkach. U nas nie były jeszcze dostępne. Załadowałam na mały wózek. Z bazaru do autobusu było kilka kilometrów. Po drodze urwało mi się kółko. Ciągnęłam i płakałam. Myślałam, że zamiast zarobić, wszystko stracę. Na szczęście inni mi pomogli. Zrobili tymczasowe kółko. Dociągnęłam. W Polsce sprzedałam. Jeździłam wiele razy.

Reklama

– Syn jest prezentem. Urodził się w dzień moich urodzin – powiada dumny, młody ojciec. Jestem dwudziesty ósmy raz na kolędzie w tym domu. W czasie pierwszej kolędy, tyle lat temu, to on leżał w łóżeczku i spał dopiero co przywieziony ze szpitala. Dziś czas zatacza koło. Na rękach matki jest piastowany jego syn. Oto wkracza w życie kolejne pokolenie. Rozmawiamy o sakramencie chrztu. Przed nami i za nami śpieszący się czas i wieczność. W sakramentach Kościoła Bóg zawarł wielkie obietnice.

Opowiada katechetka: Klasa IV. Dziecko z ADHD i z innymi orzeczeniami. Było pobudzone. Po chwili słuchania wstało i podeszło do tablicy. Katechetka, prowadząc lekcję, równocześnie kątem oka obserwowała i kontrolowała je. To był pobożny chłopczyk, ale miewał trudniejsze dni. Chłopiec coś rysował, pisał. W pewnym momencie potrzebowała tablicy i chciała zmazać dziecięce gryzmoły. W ostatniej chwili odczytała zapisane zdanie: „Pan Jezus już się zbliża”. Zatrzymała się. Pomyślała: „Przecież Bóg czasami mówi przez dziecko”. Zanim zaczęła ścierać, zapytała o to, co napisał i narysował. – Narysowałem serce. – Tam w sercu zapisałeś jakieś imiona – zauważyła. – Tak, to moi najlepsi koledzy. Chcę, aby oni dostali się do nieba. – Ja też chcę tam się dostać – powiedziała spontanicznie katechetka. – Pani też tam pójdzie – odparł pewnie chłopiec. Bóg mówi przez dziecko. Także przez trudne dziecko.

Może również i do ciebie coś chce powiedzieć? Gdybym cię zapytał: Co jest twoim pierwszym, najważniejszym pragnieniem dla twoich bliskich? Czy odpowiesz: „Chcę, aby dostali się do nieba. O to się modlę, ofiaruję sakramenty, o tym rozmawiam z nimi”?

Bóg wytyczył już dla nas drogę. Przygotował pożywny pokarm: Słowo żywe i skuteczne i wszystkie sakramenty. Nie musimy błąkać się po bezdrożach.

2024-02-06 10:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wielka rocznica z oddali

Dziś nie mamy wątpliwości, że dzień 16 października 1978 r. stał się zwrotny w naszym życiu, w życiu narodu, Europy i świata. Wszystko wskazuje na to, że informację podaną w radiu i telewizji najlepiej zrozumieli wówczas tylko ci, którzy nie mieli wiele wspólnego z ośrodkami władzy – prości ludzie. W polskich domach zapanował entuzjazm. Udzielił się on także p. Andrzejowi Kozerze, od 1962 r. prezenterowi telewizyjnemu, który autentycznie wzruszony poinformował Polaków w TVP o tym doniosłym wydarzeniu. Świadectwem ogromnego zainteresowania, jakim od początku swego pontyfikatu cieszył się papież Jan Paweł II, były słowa zawarte w pierwszym po powrocie do kraju prymasa Polski komunikacie KEP: „Wyniesienie polskiego kardynała na Stolicę Piotrową jest przedmiotem szlachetnej dumy każdego Polaka. Nic więc dziwnego, że całe społeczeństwo polskie żywo interesuje się działalnością Ojca Świętego. Z niecierpliwością oczekuje pełnych tekstów jego przemówień i obszernych informacji o jego poczynaniach”. Biskupi bezskutecznie apelowali do władz m.in. o większy nakład prasy katolickiej, skoro państwowe media skąpiły informacji o codziennej pracy Papieża. Intuicyjne zrozumienie dla rzeczy wielkich, które się działy wokół nas, Polaków, nie dotknęło jednak wszystkich. Nie tylko dlatego, że nie wszyscy rozumieją teraźniejszość. „Tej chwili nigdy nie zapomnę. Dziś, 16 października 1978 r., znajdowałem się wieczorem w autokarze jadącym z Warszawy do Olsztyna, wypełnionym uczestnikami polskiej delegacji na obrady II Forum Polska-RFN, które miały się tam nazajutrz rozpocząć. W skład delegacji wchodzili posłowie, dziennikarze, pracownicy naukowi, działacze gospodarczy; byli to w ogromnej większości członkowie partii, wśród nich kilku wyższych funkcjonariuszy jej aparatu i członków KC – wspominał Janusz Zabłocki, także poseł na Sejm PRL z ramienia Znak-u. – Wiadomość ta poraziła wszystkich niby grom z jasnego nieba. W autokarze, wypełnionym dotąd ożywionym gwarem rozmów, zapadła nagle przejmująca cisza. Nie trzeba było wiele wyobraźni, by odgadnąć, o czym teraz myśli każdy z jego pasażerów. Dawało się odczuć, że – poza krańcowym zaskoczeniem – przeżywają wszyscy wewnętrzne rozdarcie. Z jednej strony wybór Polaka na papieża był wydarzeniem, jakiego nie znała dotąd historia, było to nieoczekiwane i niezwykłe wyniesienie pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej, na co żadne serce polskie nie mogło nie reagować radosnym drgnieniem narodowej dumy. Z drugiej wszakże strony oznaczało to osadzenie na szczycie Kościoła człowieka, który w partii zyskał sobie opinię partnera trudnego, krytycznego wobec systemu, a nawet sympatyzującego z opozycją; do tego zbyt dobrze – tak teoretycznie, jak i praktycznymi doświadczeniami swej pracy duszpasterskiej – obeznanego z komunizmem. Wzmacniało to niesłychanie pozycję Kościoła polskiego, a zatem zapowiadało kierownictwu partii nowe powikłania i groziło nowymi trudnościami, których i tak było wiele. W zupełnym prawie milczeniu, jakie po komunikacie radiowym zawisło w autokarze, czuło się niemal fizycznie, jak w każdym z moich towarzyszy podróży te dwie sprzeczne reakcje – narodowa i partyjna – ścierają się z sobą i ważą”. Ks. prał. Bogusław Bijak, który wówczas mieszkał w domu parafialnym kościoła pw. św. Aleksandra w Warszawie przy ul. Książęcej, czyli naprzeciwko KC, opowiadał mi, jak to w gmachu partii przez całą noc paliło się światło. Komuniści się naradzali, debatowali. Kazimierz Kąkol pozostawił w swoich pamiętnikach notatkę z tej niezwykłej nocy: „Absolutnie zdegustowani naradzają się towarzysze: Kania, Kowalczyk, Olszowski, Werblan, Łukaszewicz. Konsternacja widoczna. Olszowski wylewa na jasne spodnie filiżankę czarnej kawy. Westchnienia. Ciężkie. Czyrek ładuje się z tezą – wypracowaną przez nas w drodze z SDP do KC – «zastanówmy się... ostatecznie lepszy Wojtyła jako papież tam niż prymas tu». Teza jest chwytliwa. Trafia do przekonania. Ulga”. Im bliżej serca komunizmu, tym było mniej zrozumienia dla rzeczy wielkich, dla Polaków, Europy i świata.
CZYTAJ DALEJ

Watykan potwierdza wzrost liczby chrztów dorosłych we Francji

2026-09-22 09:11

[ TEMATY ]

chrzest

Władysław Kościuch

ZDJĘCIE ARCHIWALNE

ZDJĘCIE ARCHIWALNE

Kilka dni przed wizytą papieża Leona XIV we Francji Watykan potwierdził informacje o wzroście liczby chrztów dorosłych w tym kraju. Rzecznik Watykanu Matteo Bruni poinformował dziennikarzy, że we Francji ochrzczono 13 000 dorosłych. Dodał, że jest to niezwykłe wydarzenie, ponieważ stanowi ono świadomą decyzję w kwestii wiary chrześcijańskiej, a nie jedynie jej przekazywanie.

Podczas wizyty papieża we Francji, w dniach 25-28 września, planowane jest specjalne spotkanie Leona XIV z nowo ochrzczonymi dorosłymi i osobami przygotowującymi się do chrztu. Według danych statystycznych przedstawionych dziennikarzom akredytowanym do obsługi papieskiej wizyty, liczba chrztów we Francji wzrosła z najniższego od wielu lat poziomu 173 300 w 2020 r. do 186 165 w 2024 r. Dane za 2025 r. nie są jeszcze ostateczne.
CZYTAJ DALEJ

Rok prac, zgoda ponad podziałami i nagły zwrot. Ustawa alkoholowa zniknęła z obrad, w tle zarzuty o lobbing

2026-09-22 14:07

[ TEMATY ]

Ustawa alkoholowa

Adobe Stock

Wszystko było dopięte: gotowy tekst, poparcie od lewa do prawa, zaplanowana konferencja po głosowaniu. W piątek 18 września Sejm miał uchwalić nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Głosowania jednak nie było – marszałek Włodzimierz Czarzasty zdjął projekt z porządku obrad na wniosek Polskiego Stronnictwa Ludowego. W koalicji natychmiast padło słowo, które w sprawach alkoholowych wraca od lat: lobbing.

Projekt powstał z połączenia inicjatyw Lewicy i Polski 2050, a prace nad nim trwały niemal rok – przeszedł podkomisję, Komisję Zdrowia i drugie czytanie. Jeszcze w czwartek 17 września komisja do późnych godzin rozpatrywała poprawki zgłoszone w drugim czytaniu, po to, by następnego dnia można było sprawę zamknąć. Jak opisuje „Dziennik Gazeta Prawna", wszystko było przygotowane do głosowania, a zdaniem ekspertów i działaczy trzeźwościowych ustawa przeszłaby przez Sejm nawet bez głosów ludowców. Zamiast tego wróciła do komisji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję